10 najlepszych wakacyjnych kierunków

„-Gdzie chcielibyście państwo jechać? -W jakieś fajne miejsce.” Niemal codziennie słyszę w biurze to samo. A skoro miejsce na wakacje ma być fajne, to podpowiadam jakich jest 10 moich fajnych wakacyjnych miejsc.

10. Albania

Kraj, który przebojem wdarł się na polski rynek turystyczny. Zaczęło się od Sarandy realizowanej na przelotach na Korfu, później rozpoczęto operacje do Tirany, skąd polscy turyści udawali się do Durres. Pamiętam początki tego kierunku i totalne „fakapy” z tym związane, bo Albańczycy dopiero uczą się masowej turystyki w formule All Inclusive. Część hoteli była nieukończona, nie było wody w basenie (na co hotelarze wzruszali ramionami i mówili „przecież mamy piękne morze!”), All Inclusive trwało 3 godziny, bo właśnie tyle czasu miał kuzyn brata właściciela hotelu, który miał pełnić rolę barmana. Generalnie, Albania dla polskiej turystyki masowej rodziła się w bólach.

Po tych tarciach, małych dramatach i niespokojnych nocach produktowców odpowiedzialnych za kierunek, Albania stała się jedną z topowych destynacji. I powiem szczerze- jeśli Albańczykom nie zabraknie zapału, mają szansę wyrosnąć na europejską potęgę. Nigdy nie dościgną Hiszpanii bądź Grecji, ale na Bałkanach mogą dokonać przetasowania w statystykach przyjazdów. Albania to kierunek nietuzinkowy, niezwykły, trochę nieokrzesany, trochę dziki, ale sympatyczny i obfitujący w niesamowite widoki, ciekawą architekturę oraz wyjątkowy tygiel kulturowy.

 

9. Majorka

Przez wiele lat zapierałam się rękami i nogami przed wyjazdem na Majorkę. Bo plastikowo, bo tłoczno, bo tandetnie, bo to brytyjski pub na wyjeździe. I co? Pojechałam, zobaczyłam i potwierdzam. Tak, jest plastikowo, jest tłoczno, jest tandetnie i jest to brytyjski pub na wyjeździe, ale tylko w kilku miejscach. Poza tym, Majorka to absolutny raj na ziemi i kwintesencja śródziemnomorskiego klimatu. Interior wyspy oraz jej północna część zachwycą nawet najbardziej negatywnie nastawionych.

Omijajcie zatłoczone kurorty- im dalej od Palmy i Magaluf (choć na zwiedzanie Palmy trzeba poświęcić jeden dzień)- tym lepiej.

 

8. Maroko

O Agadirze słyszałam wiele- począwszy od zachwytów aż po utyskiwania, że nie jest tu zbyt marokańsko, za to dominuje beton. Agadir może nie jest najpiękniejszym kurortem świata, ale ma wiele cech, które sprawiają, że to bardzo dobre miejsce na urlop. Przede wszystkim, rzadko zdarzają się tu mordercze upały- gdy Europa smaży się w lipcowym słońcu, w Agadirze jest 27 stopni z morską bryzą oraz poranną mgiełką. Agadir mam piękną plażę oraz długą promenadę idealną do spacerów. Jest to również doskonała baza wypadowa do Essaouiry, Marrakeszu, Legziry, Imoouzer, Tarfout i wielu, wielu innych. Poza turystycznym centrum jest lokalny bazar, jeszcze dalej rezerwat przyrody, w drugą stronę- góry. Żeby nudzić się tu na wakacjach trzeba naprawdę chcieć.

 

7. Marmaris

Riwiery Tureckiej nie kocham, jednak Riwiera Egejska to inna bajka. I choć mogłabym przyczepić się do podróbek i tandetnych bazarków, to otoczenie, atmosfera i widoki niwelują wszystkie wady. Zatoka, w której znajduje się Marmaris i pobliskie hotele, jest zjawiskowa, idylliczna. Koniecznie wstańcie rano i zobaczcie, jak spokojne są jej wody, jak pięknie wyglądają wzgórza skąpane w blasku wstającego słońca (zrobiło się romantycznie). Jest zielono, turkusowo, pięknie.

 

6. Korfu

Grecka ślicznotka. Niedoceniana, bo bez piaszczystych plaż. A szkoda, bo Korfu to wspaniały ogród Morza Śródziemnego, kwintesencja Grecji, świetna baza wypadowa do Albanii. Naprawdę nie wiem, czego można więcej chcieć od miejsca wypoczynku- absolutnie wszystko oferuje Korfu, które jest własciwie całe porośnięte zielenią, ma fantastyczne zabytki- stolicę wyspy z wenecką starówką, zawieszone na skałach monastyry, ostro opadające do morza skały w Kanałach Miłości w Sidari, niezwykłe zatoki w Paleokastrsie, widoki na albańskie wybrzeże, wodę w takim kolorze, że każdy photoshop wymięka. A do tego jeden z najkrótszych lotów! Czego chcieć więcej?

 

5. Madera

Kierunek nieoczywisty, bo portugalska wyspa właściwie nie ma plaż (nie licząc kilku wątpliwej urody zatoczek i sztucznie usypanej plaży w Machico). Jednak Madera to kierunek zjawiskowy, najbliższa Europie egzotyka. Madera to nie miejsce, Madera to doświadczenie. To intensywna zieleń, kolorowe kwiaty, wszędobylskie paprocie, wodospady, szum oceanu, wilgoć lewad, dotykanie chmur na szczytach gór. To także ocean i wiatr, które czasami uniemożliwiają lądowanie na wyspie. Madera jest dzika i łagodna, bo jej natura osacza, budzi niekiedy niepokój swoją pierwotnością, ale to także niesamowite miasta, pełne dobrej energii, czyste, czasami sprawiające wymuskania godnego scenografii filmu. Madera to jedno wielkie „wow!”.

 

4. Lanzarote

SONY DSC

Madera była zielona, Lanzarote wprost przeciwnie. Lanzarote jest jak młodsza, złośliwa siostra, która jest niegrzeczna, pyskata i robi na złość. A jednocześnie zjawiskowo piękna.

Lanzarote kocha się całym sercem, a jednocześnie trochę nienawidzi. Zieleń ogranicza się tutaj do poutykanych z rzadka wśród skał sukulentów. Widok tego księżycowego krajobrazu sprawia ból, razi, przeszkadza, ale także uzależnia. Wciąga. Park Narodowy Timanfaya, aktywny, żywy, smagany chłodnym wiatrem, brązowo- bury, a jednocześnie pod cienką warstwą ziemi gorący i dziki. Wybrzeże składające się z wysokich klifów oraz uroczych, piaszczystych plaż. Winnice, skarłowaciałe rośliny, które dają słodkie wino. A do tego dziwna, powykręcana, geometryczna sztuka Cesara Manrique. Pozostałe Wyspy Kanaryjskie są „miłe i fajne”, Lanzarote za to zapada w pamięć, nikt nie przejdzie koło niej obojętnie.

 

3. Bodrum

Kolejny raz Turcja. Turcja w najlepszym wydaniu, bo Bodrum to perełka. Wszystko jest tu piękne- zupełnie, jakby ktoś wziął klocki ze wszystkim, co w Turcji ładne, dobre i ciekawe, i poskładał je w całość. Jest antyczny amfiteatr, jest twierdza, są wąskie uliczki, jest niesamowity port, jest meczet, są wzgórza, jest lazurowa woda, jest TEN klimat. Mnie Bodrum rozłożyło na łopatki. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Każda uliczka, zakątek, większość sklepików, stoisk, punktów widokowych to miejsca idealne na widokówki. To Turcja, którą każdemu chciałabym wskazać, jako wstęp do większej przygody z tym krajem. I nawet jeśli byliście w Turcji parokrotnie, ale ani razu w Bodrum- koniecznie tam wróćcie, bo Bodrum to inny wymiar.

2. Sardynia

Zanim poleciałam na Sardynię, biję się w pierś, nie wiedziałam o tym miejscu nic. Włoska wyspa z ładnymi plażami. Losie! Jaka byłam głupia! Sardynia to perełka. Nazywana Karaibami Morza Śródziemnego (ze względu na plaże) urzeka historią, charakterem, różnorodnością. Swoje miejsce znajdą tu zarówno podróżujący na własną rękę backpackersi, szukające rozrywki pary, lubujące się w animacjach rodziny z dziećmi oraz szukający luksusu bogacze. Sardynia ma tyle twarzy, ile chcemy zobaczyć. Orgosolo z murales dla fanów sztuki i nietuzinkowych miejsc, góry, które zadowolą fanów trekkingu, plaże, które nie różnią się niczym od tych na Dominikanie, Cagliari będące kwintesencją Włoch, Porto Cervo mogące spokojnie konkurować pod względem luksusu (i cen) z Monako, jeziora z tysiącami różowych flamingów, archipelag La Maddalena, który urzeka architekturą i wiele, wiele więcej. Nie spootkałam w swoim życiu miejsca, które miałoby tak wiele oblicz. Sardynia to coś tak łagodnego, pięknego i zjawiskowego, że aż trudno uwierzyć, że to miejsce oddalone jest o niecałe dwie godziny lotu.

I błagam, nie jedźcie tam na All Inclusive. Nie jedzcie paszy w hotelowych jadłodajniach, idźcie do miasteczka, usiądźcie w knajpce, gapcie się na ludzi, na słońce, na morze, na balkony kamienic. Bądźmy, a nie miejmy. Sardynia to stan umysłu.

 

 

1. Costa de La Luz

Wybrzeże Hiszpanii (kontynentalnej) to dla mnie pasmo architektonicznych koszmarów. Jest jednak miejsce, które odstaje od tego dramatu. Wybrzeże słońca. Atlantyckie wybrzeże Hiszpanii. Costa de La Luz. Moje największe (po Omanie) turystyczne odkrycie. Tam dzieje się magia. Najczystsze powietrze w Europie, ciepły ocean, tereny objęte ochroną, bardzo dobrej klasy hotele, kurorty nieprzemielone przez turystykę masową, bliskość Sevilli i Gibraltaru. Dla mnie- raj. Podczas wakacji na Costa de La Luz nasyciłam zmysły, wypoczęłam, zwiedzałam, doświadczałam. Jedźcie zanim zjedzie się tam cała Europa, bo to najlepsze miejsce na hiszpańskim wybrzeżu.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*