poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Szanghaj: Więcej niż Chiny cz.I

 Szanghaj jest miastem, które posiada wszystko, by byś uważane za ideał. Historii jest tu pod dostatkiem, nowoczesności także. Tradycja miesza się tu z kosmopolityzmem, a małe sklepiki sąsiadują z gigantycznymi galeriami handlowymi. Jest sacrum i profanum, bogactwo i bieda, niskie zabudowania hutongów i strzeliste drapacze chmur. Jeśli masz do wyboru które miasto w Chinach zobaczyć podczas krótkiego wypadu, zdecyduj się na Szanghaj. Najcudowniejszy z cudownych.


 Chińskie miasta to bezkresne aglomeracje, które nijak przystają do europejskich wzorców metropolii. Najmniejsze miasto, w którym byłam, liczyło 3 miliony mieszkańców i wśród Chińczyków uchodziło za dziurę zabitą dechami. Dla mieszkańca ChRL z większego ośrodka miejskiego, Warszawa mogłaby być uznana za jedno z osiedli. Do miana stolicy jest jej daleko. 

 Na dokładne poznanie Szanghaju musielibyśmy przeznaczyć połowę swojego życia. A i to mogłoby nie starczyć, bo miasto jest żywym organizmem, który ciągle zmienia się, przeistacza i odmienia swoje oblicze. Jedne dzielnice (niestety, bardzo często te historyczne) są zrównywane z ziemią, by na ich miejscu mogły powstać ultranowoczesne drapacze chmur. To, co parę miesięcy temu było dużą dziurą w ziemi, dzisiaj jest gigantycznym wieżowcem. Miasto żyje, rośnie i rozwija się. 

 Szanghaj- wersja basic

 Mimo przytłaczającej wielkości i przyprawiającej o zawrót głowy ilości ciekawych miejsc, najważniejsze punkty Szanghaju można zobaczyć w parę dni. Co wybrać? Oto moje typy.

1. BUND

 Szanghaj posiada dwie twarze- historyczną i nowoczesną. Jako fanka architektury i drapaczy chmur, nie wyobrażam sobie rozpoczęcia swojej przygody w tym mieście w miejscu innym niż Bund. Ten niesamowity deptak ciągnący się wzdłuż wybrzeża rzeki Huangpu stanowi wizytówkę Szanghaju. To właśnie z niego rozciąga się panorama Pudongu, czyli dzielnicy biznesowej. 
 Najlepiej wybrać się tutaj w godzinach wieczornych, kiedy powoli zaczynają włączać się podświetlenia poszczególnych wieżowców. Absolutnym hitem jest nocny rejs po rzece Huangpu- jakkolwiek nienawidzilibyście typowych turystycznych rozrywek, TRZEBA przepłynąć się którąś z łodzi. 
Szczyty drapaczy chmur przykryte grubą warstwą smogu. To, co za dnia bardzo często jest niewidoczne, wieczorem nabiera zupełnie innego oblicza.

Pływające po Huangpu statki stanowią odzwierciedlenie chińskiego gustu i poczucia smaku. Warto jednak przemóc się i wsiąść na którąś z łodzi- widoki są nieziemskie!


 Spacerując Bundem warto choć na chwilę oderwać wzrok od narkotycznego widoku wieżowców i spojrzeć w drugą stronę, na fantastyczne zabudowania kolonialne.


2. NANSHI- Stare Miasto
 Jak w każdym Starym Mieście, podobnie i tutaj, najlepiej schować przewodnik, wyrzucić mapę i po prostu iść przed siebie. Po uliczkach Nanshi można błądzić godzinami, tym bardziej, że sławną Herbaciarnię okala gigantyczny bazar. 











3. Drapacze chmur

 Niezależnie od tego jak duży jest Wasz lęk wysokości, na któryś z drapaczy chmur wjechać trzeba. Najlepiej "zaliczyć" obydwa główne punkty widokowe. Doświadczenia wizualne- niesamowite. Akcja serca- przyspieszona. 
 Spośród wszystkich niesamowitych wieżowców Szanghaju, na uwagę zasługują przede wszystkim dwa- Pearl Tower oraz tzw. Otwieracz. Obydwa mają wspaniałe tarasy widokowe. Tak wspaniałe, że trudno wybrać lepszy.
 Pearl Tower- wieża telewizyjna, będąca symbolem Pudongu. Liczy 468 m i jest piątą co do wysokości tego typu jednostką na świecie. Kolos posiada dwa punkty obserwacyjne- na 90 i 263 metrach (tam zaczyna się zabawa).


 Widok z poziomu środkowego tarasu widokowego:




 Jednak prawdziwa zabawa zaczyna się na drugim tarasie widokowym...



Shanghai World Financial Center (Otwieracz): Liczący 492 metry budynek jest prawdziwą chlubą miasta. Niewiele brakowało, a jego budowa zostałaby zablokowana z powodu niezadowolenia związanego z jego projektem. Pierwotnie, drapacz chmur miał być zwieńczony okrągłym otworem. Nie spodobało się to jednak chińskiemu społeczeństwu, które mimo że jest zróżnicowane i wieoletniczne, solidarnie nienawidzi Japonii i wszystkiego co z krajem kwitnącej wiśni związane. Aby obłaskawić protestujących, zmieniono projekt tak, by zamiast koła był trapez. Dzięki temu rozwiązaniu wieżowiec zyskał nie tylko społeczną akceptację, ale przede wszystkim nowe miano- Otwieracz.W SWFC tarasy widokowe są dwa- poniżej otworu oraz zaraz nad nim (z niewielkimi fragmentami panoramicznej podłogi). Uwaga studenci! Weźcie swoje legitymacje, które mimo iż są w języku polskim, gwarantują Wam pakiet zniżek!


Wejście na najwyższy punkt widokowy (474 m) poprzedza wystawa najlepszych ujęć z Otwieraczem w roli głównej...



A później pozostaje już tylko niesamowita panorama!





Zjazd ultraszybką windą, której kolory podświetlenia zmieniają się wraz z wysokością.







Widok SWFC nocą.