środa, 7 maja 2014

Mini w meczecie, czyli jak rozzłościć fanatyka



Wymarzony urlop może niekiedy zamienić się w koszmar. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą różnice kulturowe i obyczajowe. Podpowiadamy, jak uniknąć nieprzyjemnych sytuacji oraz sprawić, by nasze wakacje były czasem odkryć i zabawy.



 Polacy coraz chętniej za cel swojego wakacyjnego wypoczynku obierają kraje muzułmańskie. Decydują ceny oraz bogactwo oferty. Według niedawno opublikowanych analiz jednych z największych touroperatorów na naszym rynku, najchętniej wyjeżdżamy do Egiptu i Tunezji. Na dalszych pozycjach plasują się Turcja i Maroko. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Jordania. Wszystkie te kraje łączy jedno- Islam.

 Co typowy polski turysta wie o tej religii oraz obyczajach z nią związanych? Niestety, niewiele. Za źródło informacji służą komunikaty medialne związane z terroryzmem oraz ukazujące się na rynku książkowym bestsellery o uprowadzonych Europejkach lub trzynastych żonach sułtanów. Sam Internet również nie jest najlepszą skarbnicą informacji- pełno w nim porad, dobrych rad i wskazówek, niestety, często idiotycznych i infantylnych. Postanowiłam więc zebrać całą swoją, książkową oraz życiową wiedzę i napisać, czego tak naprawdę możemy spodziewać się w krajach islamu.


Hotel- Europa


 Wybierając cel swojego urlopu, najczęściej kierujemy się ofertą hotelu. Jeśli spodoba nam się resort oraz oferowany pakiet- jedziemy. Dlatego właśnie tak  często i chętnie obieramy za cel swoich podróży Egipt lub Tunezję. Kraje te są stosunkowo tanie oraz charakteryzują się bogactwem form wypoczynku. Hotelowe baseny, drink bary, lobby, wydzielony kawałek prywatnej plaży- oto europejskie enklawy w samym sercu świata islamu. W resortach obowiązują europejskie obyczaje oraz normy. Nikt nie gani turystów za spożywanie alkoholu (choć oficjalnie w krajach muzułmańskich, z wyjątkiem Turcji, panuje prohibicja), nikomu nie przyjdzie również do głowy zwracanie uwagi kobietom w skąpych strojach. Hotele są państwami w państwie- panują w nich takie zasady, jakie goście znają ze swoich krajów. Dopiero poza murami resortów  zaczynają się problemy turystów.


Na ulicy


 Nie można demonizować rzeczywistości poza hotelami. Nie czyhają tam hordy wrogo nastawionych tubylców z maczetami ani radykałów gotowych do odpalenia  materiałów wybuchowych. W miejscowościach turystycznych podobnie jak w hotelach, ludność jest przyzwyczajona do obecności turystów oraz ich odmienności, która przejawia się w strojach i zwyczajach. Po Hurghadzie lub Sousse możemy spokojnie chodzić w ulubionych szortach lub bluzkach na ramiączkach. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie w miastach, które nie są turystycznymi enklawami. Wycieczka do Kairu lub Marrakeszu w nieodpowiednim ubraniu może zaowocować nie tylko brakiem zgody lokalnego przewodnika albo kustosza muzeum na zwiedzanie obiektu, ale również napaścią słowną lub fizyczną przez miejscowych. Ludność ta nie czerpie zysków z turystyki, dlatego nie traktuje gości jako podstawowego źródła utrzymania i swojego „być albo nie być”. Sposób w jaki zostali wychowani oraz tradycja, do której są przywiązani nie pozwala im pozostawić bez odpowiedzi jawnych przejawów bezczeszczenia kultury oraz świętości.  A takowych dopuszczamy się zwiedzając typowo muzułmańskie miasta odziani w krótkie spodenki, wydekoltowane bluzki i spódniczki mini. Oczywiście, Internet roi się od dobrych rad, jak się ubrać w krajach islamskich- począwszy od nie zmieniania w swoim stroju niczego aż do przyodziania burek lub czarczafów. Jak niemal w każdej sytuacji warto zachować umiar- skromne ubranie, długie spodnie lub spódnica, bluzka zakrywająca ramiona i ewentualny szal będą doskonałym rozwiązaniem.


Mini w meczecie


 Meczety są świętością dla każdego wyznawcy islamu. Nieważne, czy w życiu prywatnym jest „zeuropeizowanym” sprzedawcą pamiątek czy wojującym radykałem. Zwiedzanie okolic meczetów należy zacząć od odpowiedniego doboru stroju. Skromność jest najważniejsza. O ile mężczyźnie nie są stawiane wymagania większe niż noszenie długich spodni, tak kobieta musi spełnić określone kryteria. Przede wszystkim musi zasłonić nogi, ramiona i dekolt, a wchodząc do meczetu- włosy. Oczywiście żadna z pań nie musi przed wycieczką fakultatywną nerwowo szukać burki w którymś ze sklepów w Hurghadzie albo Tunisie. Wystarczą ubrania o odpowiedniej długości i szerokości. Przed wejściem do meczetu (osobnym dla kobiet i mężczyzn) należy zdjąć buty. Ot, cała filozofia…


Maj frend, Maj frend…


  Nieodłącznym elementem zakupów na Bliskim Wschodzie jest targowanie się. I nic tutaj nie da nasze europejskie przywiązanie do cen ustalonych z góry. Na niewiele zda się kręcenie nosem i narzekanie. Tak jest, było i będzie. Trzeba się z faktem targowania pogodzić i spróbować czerpać z niego przyjemność.

 Przede wszystkim towaru, który z jakiegokolwiek powodu nas zainteresował, nie bierzemy od razu do ręki ani nie pokazujemy go znajomym palcami bądź dłonią. To, co dla nas jest egzotyką lub atrakcją- dla Arabów i Turków było przez wieki źródłem utrzymania. Doskonale wiedzą, co może nam się podobać choćby po kierunku, w którym jesteśmy zwróceni w sklepie. Nasz gest naprowadza sprzedawców na przedmiot, który nas zainteresował i rozpoczynają się targi. Aby uniknąć kłopotliwych sytuacji oraz „wciskania” przedmiotów, które niekoniecznie chcemy kupić, najpierw obejrzyjmy obiekt z oddali i przeanalizujmy czy chcemy rozpoczynać grę ze sprzedawcą. Gdy rozpoczynamy targ, należy pamiętać, że pierwsza kwota podana przez sklepikarza będzie horrendalna i zwali nas z nóg. Nasza propozycja powinna być mniejsza niż połowa kwoty sugerowanej, w innym wypadku  nasz „biznes” nie ma sensu, a ostateczna cena będzie niewiele niższa. Zabawę w targowanie potraktujmy więc  jako mały test naszej przedsiębiorczości, a dla negatywnie nastawionych- cierpliwości. 


Nie-wolne żarty


 Urlop ma to do siebie, że czyni nas szczęśliwszymi, radośniejszymi i weselszymi. Udziela nam się atmosfera relaksu i luzu. Chętniej opowiadamy anegdoty i żarty. Często zapominamy jednak, że nie jesteśmy w kraju o podobnej kulturze i zwyczajach. O ile w Europie przyzwyczajeni jesteśmy do żartów lub wykorzystywania symboli religijnych w mediach lub popkulturze, tak w krajach muzułmańskich są to kwestie nie do zaakceptowania. Warto wspomnieć tutaj przypadek  karykatur Mahometa  w jednej z duńskich gazet. Sprawa odbiła się szerokim echem na całym Bliskim Wschodzie, powodując serię protestów i zamieszek. Jadąc do któregokolwiek z krajów islamskich musimy pamiętać, że w stosunku do religii muzułmanie są o wiele mniej zdystansowani niż Europejczycy, a żarty na temat Mahometa, Allaha lub (w Turcji) Ataturka mogą skończyć się karą więzienia. 


Bo z dziewczynami…


 Kultura muzułmańska w dużej mierze wyklucza kobiety z życia społecznego. Przy odrobinie szczęścia można zobaczyć przemykające ulicami czarne cienie. Często pod wpływem tego widoku turyści wyciągają aparaty i zaczynają fotografować nieświadome niczego kobiety. Bardziej odważni podchodzą i próbują zagadywać owe panie. Najczęściej jest to wstęp do ogromnych kłopotów. Niejednokrotnie takie próby nawiązania kontaktu kończyły się, gdy zirytowany ojciec lub mąż bohaterki zamieszania napadali na delikwenta, który chciał utrwalić lub poznać z bliska egzotyczne obyczaje. Efektami tego typu sytuacji są bijatyki lub interwencje policji turystycznej. Jeśli nie chcemy kłopotów, lepiej podziwiać zdjęcia w periodykach związanych z turystyką albo poczytać książki traktujące o sytuacji kobiet na Bliskim Wschodzie.


Niezwyczajne zwyczaje


 Jednym ze sztandarowych islamskich zwyczajów jest Ramadan, czyli post przypadający na jeden z miesięcy. Od paru lat okres postu wypada w czasie wakacyjnym- żeby zarabiać i nie tracić turystów hotelarze nie robią w tym okresie przerw w funkcjonowaniu obiektów. Turyści są niejednokrotnie poirytowani, że resorty nie działają sprawnie, a wiele miejsc jest niedostępnych. Wybierając czas i miejsce swojego urlopu powinniśmy pamiętać o Ramadanie i zdawać sobie sprawę, że podobnie jak w Polsce, w trakcie Świąt Bożego Narodzenia, tak i tutaj wiele obiektów jest zamkniętych albo funkcjonują na nieco innych zasadach. Podobnie ma się sprawa kontaktów z ludnością miejscową- poszczący cały dzień muzułmanie są głodni i poirytowani. Spożywanie przy nich pokarmów na pewno nie jest przejawem dobrych manier.


Fauna i flora… jelitowa


 Egzotyczne kraje to nie tylko odmienne zwyczaje i kultura, ale również zupełnie obca naszym organizmom flora bakteryjna. Niewielu jest szczęśliwców, którzy będąc w Egipcie nie zaznali klątwy faraona. Aby załagodzić skutki zmiany otoczenia warto pamiętać o podstawowej zasadzie, która obowiązuje wszędzie na świecie- pijemy wyłącznie wodę butelkowaną. Warto również zwracać uwagę, żeby była ona oryginalnie zakręcona, a najlepiej- znanej firmy. Osoby o delikatniejszych żołądkach powinny używać takowej nawet do płukania jamy ustnej po umyciu zębów. Oczywiście nie wszystkie niebezpieczeństwa jesteśmy w stanie wyeliminować- nie mamy wpływu na jakość i czystość produktów podawanych w hotelowych restauracjach. Możemy jednak zminimalizować ryzyko wybierając potrawy gotowane, które są bliskie temu, co znamy z własnego kraju. Dobrą decyzją będzie również zrezygnowanie z kostek lodu wrzucanych do różnorakich napojów- najczęściej jest to zamrożona woda z kranu. Nie trzeba chyba wspominać, że woda pita wprost z fontann lub studni to w większości przypadków przepustka na oddział intensywnej pomocy medycznej. Warto pamiętać, że wakacje trwają parę dni, leczenie może trwać latami.



 Znajomości i przestrzegania zasad obowiązujących w krajach muzułmańskich nie powinniśmy traktować jako przykrego obowiązku. Jako goście odwiedzający obcy kraj mamy w obowiązku szanować jego tradycje i kulturę. W pakiecie All Inclusive nie wykupiliśmy prawa do negowania miejscowych zwyczajów i bezczeszczenia świętości. Należy pamiętać, że postępując w taki sposób ani nie budujemy nici porozumienia, ani nie burzymy granic między kulturami. Skromny strój i szacunek dla sfery islamskiego sacrum może natomiast być doskonałą przepustką do pełniejszego poznania kraju, który zwiedzamy oraz znakiem dla miejscowych, że ich kraj nie został opanowany przez najeźdźców, lecz zwiedzany jest przez ludzi chcących poszerzyć swoje horyzonty. Ludzi, którzy zastaną na miejscu kulturę traktują na równi ze swoją. Dlatego pakując się pomyślmy nie tylko o sobie, ale również o innych, zwłaszcza tych, którzy w danych krajach spędzają życie, a nie tylko urlop.