środa, 11 czerwca 2014

Odloty godzinowe, czyli o wylotach słów kilka



Sezon wakacyjny to najgorętszy okres nie tylko w biurach podróży, ale także na lotniskach. Dziesiątki dodatkowych samolotów dziennie, tysiące pasażerów oraz setki walizek, toreb i innych bagaży. Pasy startowe bywają zatłoczone niczym główne arterie miast w godzinach szczytu, a telefony biur podróży przegrzewają się od połączeń od niezadowolonych klientów.


 


Wieczorem nie lecę!

Godziny wylotu to w środku wysokiego sezonu hasło-klucz. Wielokrotnie pora, o której samolot podrywa się do lotu jest ważniejsza od standardu hotelu, odległości od morza czy rodzaju wyżywienia. Jedni klienci nie chcą lecieć wcześnie rano (ponieważ trzeba wcześnie wstać, a zbiórka odbywa się dwie godziny przed wylotem), inni wieczorem (ponieważ traci się dzień wypoczynku). Wiele osób planuje aby rozpocząć swój urlop tuż po zakończeniu dnia pracy. W tym wypadku lot ma rozpoczynać się minimum o godzinie 20. Niezadowolony turysta potrafi zrezygnować z pięknego hotelu w kraju swoich marzeń, tylko dlatego że nie odpowiadają mu godziny wylotu.
 Niestety, wiele osób kierujących się porą lotu gorzko się rozczarowuje i musi w kilkanaście minut zweryfikować wszystkie swoje plany.

Późno, później… najwcześniej

  Godziny lotów podane w systemie  są najczęściej pobożnym życzeniem organizatorów i marzeniem linii lotniczych. Samoloty latające na czarterach są eksploatowane do granic możliwości- nie stoją niczym autobusy MPK na pętli (w tym wypadku na lotnisku) czekając na pasażerów, tylko są cały czas w ruchu. Rano zabierają turystów do Hurghady, w południe turnus wraca do Warszawy, ze stolicy lecą kolejni turyści na Rodos, z greckiej wyspy czarter zabiera brytyjskich turystów do Londynu. I tak dzień w dzień. Plan ułożony jest co do minuty, organizatorzy mają wszystkie miejsca wyprzedane, a turyści czekają na swoje wyloty. Mechanizm turystyki masowej działa w najlepsze, trybiki przesuwają się, turyści latają w tę i z powrotem. Wystarczy jednak silniejszy wiatr na którymś z lotnisk, chmury burzowe na trasie, strajk w którymś z portów, problemy techniczne na pokładzie lub zasłabnięcie pasażera, a starannie ułożony plan rozlatuje się na drobne kawałki.

 Tym sposobem turyści, którzy mieli lecieć wcześnie rano otrzymują informację dzień wcześniej, że lecą wieczorem, a klienci, których wylot miał odbyć się późno w nocy, muszą zmienić plan dnia i o świcie jechać na lotnisko, Bardzo często o opóźnieniach klienci dowiadują się dopiero na lotnisku, albo (co gorsza) po odprawie. 

Godziny wakacji

 Rok rocznie mimo zapewnień, że godziny wylotu są najmniej pewną rzeczą w całym pakiecie, klienci niczym mantrę powtarzają, że chcą lecieć rano lub wieczorem i według kryteriów godzinowych wybierają miejsce swoich wakacji. Oczywiście w pełni zrozumiała jest chęć spędzenia możliwie jak najdłuższego czasu na urlopie, jednak nie każdy samolot może lecieć rano do Egiptu, a wracać po tygodniu w godzinach wieczornych.  Ponadto wystarczy mały „poślizg” złapany przez samolot po drodze, żeby rodzina planująca pierwszy dzień urlopu na plaży, spędziła go w strefie wolnocłowej. 

 Kochani turyści, wybierajcie dobre hotele, ciekawe miejsca, wspaniałe plaże, cudowne widoki, ale nie kierujcie się godzinami wylotów. Nie zmieniajcie swoich planów, ponieważ lot na Zakynthos ma dużo lepsze godziny niż ten do Tunezji. Podawanie godzin na więcej niż trzy dni przed wylotem (zwłaszcza w sezonie wakacyjnym)  to wróżenie z fusów, a my sprzedajemy marzenia, nie przepowiednie.