środa, 10 grudnia 2014

Okiem Specjalistki: Dlaczego nie warto jechać do Indii



Kocham podróże, uwielbiam poznawać inne kraje i ich kultury. Istnieje jednak miejsce, które budzi we mnie dość ambiwalentne odczucia i nie jestem przekonana czy chciałabym je odwiedzić.


  Z jednej strony nieprawdopodobna, monumentalna kultura i wciąż regulująca stosunki społeczne tradycja, z drugiej- porażająca bieda, totalny chaos oraz statystyki mówiące, że co godzinę gwałcone są tam trzy kobiety. Oto Indie. Kraj, który dał światu skarb ludzkości w postaci Taj Mahal, posiada jedną z najciekawszych i najbardziej zróżnicowanych kuchni świata, a wykształcone przed wiekami wzorce obyczajowe nie uległy większym zmianom, regulując system kastowy. 

  Od kilku lat biję się z myślami, czy chcę jechać do miejsca, w którym istnieje tak ogromna przepaść między najbogatszymi a najbiedniejszymi. Gdzie żyją ludzie, którzy nie mogą nawet pojawiać się w miejscach publicznych. Kobiety traktowane są jak przedmioty, a zbiorowe gwałty to nie akty bestialstwa, tylko codzienność.

  Kiedy zobaczyłam okładkę książki Joanny Irzabek, z której oskarżycielskim spojrzeniem obrzuca  mnie kilkuletnia dziewczynka, pomyślałam, że lektura przysporzy mi argumentów przeciwko podróży do Indii. Nie myliłam się. Autorka podała mi na tacy przynajmniej sześć mocnych powodów, żeby do Indii nigdy nie jechać. Zrobiła to jednak w takiej formie, że "Indie Spółka z o.o." wciągają niczym oscarowy "Slumdog".

6. Łapówkarstwo
W Indiach w łapę daje się każdemu przy każdej okazji. Dzięki pieniądzom można zostać politykiem, dyrektorem, kierownikiem. Dane komu trzeba rupie załatwią sprawę odsiadki w więzieniu, skrócą wyrok albo oczyszczą z zarzutów.

5. Efekt świni przy korycie

Im większa władza, tym większe możliwości czerpania z niej różnych korzyści. Im bardziej prospołeczne obietnice wyborcze, tym większe spektakle żenady i hipokryzji po dojściu do władzy. Indie nie różnią się od reszty świata swoją polityką, poraża jednak brak jakiegokolwiek pomysłu na rozwiązanie problemów mieszkańców oraz szybkość z jaką wybrańcy narodu zaczynają czerpać pełnymi garściami z państwowego koryta. 

4. Konflikty religijne
Hinduiści zabijają muzułmanów, a muzułmanie hinduistów. Wystarczy punkt zapalny, wypadek, nieszczęśliwy zbieg zdarzeń i jedni napadają na dzielnice drugich. Ofiary liczone są w setkach (czasami tysiącach), a akcje odwetowe nie mają końca. Ani zwykli obywatele, ani rząd nie potrafią powstrzymać fali nienawiści i nietolerancji, która przetacza się przez kraj.

3. Nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn
Ten punkt najlepiej podsumowuje wypowiedź jednego z bohaterów książki: "Czcimy Durgę, czcimy Lakszmi i Saraswati. Ale tylko w świątyniach (...). Ani w domu, ani na ulicy kobiety nie mają praw. Tego nie zmieni żaden rząd." Kobiety w Indiach mają masę obowiązków i właściwie żadnych przywilejów. Wśród przewinień kobiet wymienia się m.in. "spożywanie alkoholu, związki z nieodpowiednimi osobami, porzucanie męża, włóczenie się po niewłaściwych miejscach i spanie do nieuzasadnionych godzin." Jakby tego było mało, za niewłaściwe uważa się noszenie krótkich spódnic (lub ogólnie- ubrań na zachodnią modłę) oraz taniec. Nie są to zabobony mieszkańców zapyziałych wsi gdzieś na krańcach cywilizacji, tylko bogatych mieszkańców indyjskich metropolii, przedsiębiorców menedżerów i elit politycznych. 

2. Nierówności społeczne i kastowość
Nie wiem czy chciałabym odwiedzać kraj, w którym wciąż dzieli się ludzi na lepszych i gorszych i właściwie nikt nie widzi w tym niczego niestosownego. Kolejny raz posłużę się cytatem: "Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, używamy nowoczesnych technologii, każdy nosi telefon komórkowy w kieszeni, ale mentalność mamy osiemnastowieczną." Kasty dzielą się na podgrupy, podgrupy na osobne społeczności. Jeśli pechowo urodziłeś się w najniższej kaście o normalnym życiu możesz tylko pomarzyć. Dla urzędów nie istniejesz, nie masz praw i nie możesz liczyć na jakąkolwiek pomoc. Nawet osoby wykształcone, majętne i światłe nie widzą w tym problemu. Oficjalnie kastowość została zniesiona wraz z wprowadzeniem indyjskiej konstytucji, jednak to nie nowoczesne prawo, a kilku tysiącletni kodeks Dharmasastra normuje stosunki społeczne. 

1. GWAŁTY
Kobiety w Indiach są molestowane, gwałcone i poniżane. Bestialstwo i brak zahamowań przyprawiają o mdłości. Autorka wspomina choćby znany z przekazów światowych mediów przypadek dziewczyny, która została zgwałcona jadąc z kolegą autobusem. Kilkunastu mężczyzn pastwiło się nad nią, kończąc "zabawę" zgwałcili dwudziestokilkuletnią studentkę metalowym drążkiem. Dokonanych w ten sposób przestępstw jest mnóstwo, nie każdy przypadek przedostaje się do mediów.
Problem gwałtów komplikuje dodatkowo pewnego rodzaju przyzwolenie społeczne:"Gwałt to wcale nie zbrodnia na tle seksualnym, lecz kara wymierzana za sprzeniewierzenie się kastowym obyczajom." Jeśli więc któryś z mężczyzn stwierdzi, iż istnieją przesłanki do ukarania postępującej niewłaściwie kobiety, może wspomóc tradycyjne prawo, wymierzając sprawiedliwość. Akceptacja dla tego typu zachowań i motywowanie ich aspektami kulturowymi bądź tradycją, paraliżuje jakiekolwiek próby zmian.

  Pisząc o książce Joanny Irzabek należy podkreślić, że nie jest to książka antyindyjska i antyhinduistyczna. Nie jest to także opowieść o biedzie, poniżeniu i chaosie. "Indie spółka z o.o." to wędrówka zarówno po slumsach, jak i designerskich klubach w stolicy kraju. Irzabek demokratycznie oddaje głos biednym i bogatym. Pokazuje zarówno nędzę slumsów, jak i przepych, w którym żyją projektanci butów bollywoodzkich gwiazd, rodziny dyrektorów dużych firm oraz świetnie wykształceni informatycy. Wszyscy ci ludzie, niezależnie czy swoje dni spędzają w ociekających złotem pałacach, czy po środku śmietniska na przedmieściach Mumbaju, wiodą żywot kukiełek w teatrze irracjonalnej tradycji, obrzędów, zakazów i nakazów. Wszyscy są uwikłani w sprzeczności, stoją w rozkroku między nowoczesnością a nieprzystającymi do zglobalizowanego świata wzorcami postępowania. Irzabek pokazuje ludzi zagubionych, nie potrafiących pogodzić spuścizny przodków z własnymi ambicjami, marzeniami i wymaganiami współczesności.
  Kiedyś od zaprzyjaźnionego pilota, którego ulubioną destynacją jest właśnie Półwysep Indyjski, usłyszałam: "Indie to stan umysłu". Ja go jeszcze nie osiągnęłam, jednak dziękuję Joannie Irzabek za wprowadzenie mnie na wyższy poziom rozumienia.

Cytaty pochodzą z:
Joanna Irzabek, "Indie Spółka z o.o.", Grupa Wydawnicza PWN
http://www.dwpwn.pl/produkty/903/Indie-Spolka-z-oo