środa, 15 kwietnia 2015

Agadir: tanie wycieczki fakultatywne - Marrakesz

 Specjalistka od wakacji lubi urlopy, wyjazdy, ciepłe kraje, piękne miejsca i ich zwiedzanie. Nie lubi jednak przepłacać. Wybierając się do Maroka, chciałam wykorzystać urlop nie tylko na relaks i osiąganie błogostanu na plaży, ale także zobaczenie choć skrawka tego niezwykłego kraju. 



Mniej niż norma

 Naszym celem numer 1 podczas wypadu do Agadiru stało się zwiedzenie Marrakeszu. Cena jednodniowej wycieczki do tego miasta to u rezydentów biur podróży koszt ok. 75 Euro. Sporo. Zwłaszcza, że zwiedzanie Djemaa El Fna będącego największą i najbardziej czasochłonną atrakcją jest całkowicie darmowe (no chyba że skusicie się na kupno któregoś z milionów sprzedawanych tam przedmiotów). Zaczęłam więc szukać alternatywy. Po kilku minutach poszukiwań znalazłam. 
 Firma nazywa się AllMaroko i prowadzi ją przesympatyczny pan Ibrahim, który nie jest związany z żadnym touroperatorem. Właśnie dzięki brakowi kooperacji z największymi graczami na rynku firma nie musi płacić prowizji licznym podwykonawcom i sprzedawcom. Zamiast zaporowej kwoty 75 Euro, wycieczka do Marrakeszu w AllMaroko kosztuje 45 Euro. 

Komu w drogę, temu jazda!

 Wycieczka fakultatywne do Marrakeszu zaczyna się ok. 7:30. Pod hotel przyjeżdża busik z logo firmy i zabiera nas w podróż do jednego z najpiękniejszych miast świata. W drodze, mówiący doskonale po polsku Ibrahim zaczyna snuć opowieść o historii Maroka, jego mieszkańcach i ich życiu. Nie jest to jednak bajka wymyślona i wystylizowana na potrzeby turystów. Ibrahim nie wciska klientom opowieści o wielobarwnym, wyśnionym i niezwykłym Oriencie. To, co mówi stanowi zgodny ze stanem rzeczywisty opis realiów życia przeciętnych Marokańczyków. Swoją drogą, bardzo ciekawy. 


 W drodze do drugiego pod względem wielkości marokańskiego miasta przewidziany jest jeden postój. Warto jednak rozejrzeć się- z zupełnie przeciętnej stacji benzynowej roztaczają się widoki przywodzące na myśl scenerię "Władcy Pierścieni". A to zaledwie wstęp do tego, co zobaczymy w Marrakeszu...



Witaj przygodo!
 Marrakesz przywitał nas gwarem, tłokiem, słońcem i niewiarygodnym upałem. Pierwszym punktem na trasie wędrówki po Bramie Południa był Meczet Kutubijja z jednym z najwspanialszych minaretów Maroka. 







Ibrahim w akcji





Spod meczetu udaliśmy się w kierunku Grobowców Sadytów. Po drodze minęliśmy przepiękną Bab Agnau, która niestety jest obecnie poddana pracom renowacyjnym. 



Nieopodal Bramy spotkaliśmy kolegę, któremu ewidentnie ciężko rozstać się z tym niesamowitym miastem. :)


Właściwie z każdego miejsca w Marrakeszu widać Góry Atlas. Jadąc do Maroka pod koniec marca mogliśmy zobaczyć wierzchołki szczytów pokryte śniegiem.

Nekropolia Sadytów cudem przetrwała do dzisiejszych czasów. Pochodząca z XVI w. i będąca miejscem pochówku 66 najznamienitszych przedstawicieli rodu (kubba) i 100 osób związanych z dynastią (pochowanych w jednolitych grobach w ogrodzie), została z niewiadomych przyczyn pominięta w szale niszczenia dorobku poprzedników przez Alawitów. Mówi się, że sułtan Mulaj Ismail ocalił to miejsce jedynie dlatego, że jako osoba religijna uszanował miejsce pochówku (niezależnie do kogo należało). Pozostawiona sobie nekropolia popadła w zapomnienie, pokrywając się kolejnymi warstwami pyłu, piachu i nowych zabudowań. To niesamowite miejsce ponownie odkrył w 1917 r.francuski generał Lyatey, który lecąc nad miastem zwrócił uwagę na niepasujący do otoczenia punkt w topografii terenu. Francuz wydał rozkaz wykopania tunelu i ku zdziwieniu robotników, spod warstw ziemi wyłoniły się grobowce.







W głównym mazoleum, którego architektura powala na kolana, spoczywa Ahmad al-Mansur.




Opuszczając magiczną i monumentalną Nerkopolię Sadytów, wchodzi się wprost do zalanego słońcem i gwarnego labiryntu uliczek. 








Marrakesz to miasto kontrastów. Z hałaśliwej, pełnej skuterów i rowerów ulicy, wchodzi się do zielonego raju, w którym unosi się zapach kwitnących kwiatów pomarańczy. Zatapiając się w ciszy wchodzi się do Pałacu Bahia, którego nazwa (bahia- wspaniały) doskonale odzwierciedla jego przepych i precyzję wykonania.
 Równie ciekawa co wzornictwo wykorzystane w budowli jest historia jej właściciela- Sidi Musy, który zrobił niezwykłą karierę w iście hollywoodzkim stylu- z niewolnika awansował do miana wielkiego wezyra.












Z Pałacu Bahia udaliśmy się na typowy marokański obiad, po którym miał nastąpić kulminacyjny punkt wycieczki- zwiedzanie i czas wolny na Djemaa El Fna. Ten najważniejszy plan handlowy Maroka (a dla wielu- świata) od wieków jest areną zaciekłych targów, zażartych negocjacji, wielkich sukcesów i jeszcze większych porażek. Kuglarze, zaklinacze węży, kabareciarze, akrobaci, sprzedawcy rękodzieła, przypraw i owoców stapiają się w jeden wielki zgiełk. Mnogość zapachów, przyprawiająca o zawroty głowy kakofonia i zawrotna ilość ludzi krążąca niczym zjawy w wąskich uliczkach sprawiają, że Djemaa El Fna wraz z okalającym ją bazarem są jednymi z najbardziej niezwykłych miejsc na mapie świata. Tego nie da się pokazać, tego nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. 






















































Niestety, jednodniowe wycieczki nie obejmują wieczornego zwiedzania Djemaa El Fna. Dopiero w trakcie dwudniowej wycieczki można poczuć tę niezwykłą moc świateł i setek stoisk z fantastycznym jedzeniem. Mimo tego jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, co zobaczyłam, poczułam i zjadłam. :) 

W drodze powrotnej oprócz odpowiedz na nasze pytania dotyczące Maroka (a były najróżniejsze), Ibrahim puścił uczestnikom film. W Agadirze byliśmy ok. 21:30.

Ocena:

 Ibrahim nie "uraczył" nas instytutami pachnideł, olejków, złota i przypraw za co daję mu ogrooooomny plus. Jako Marokańczyk posiada wiedzę, której nie ma żaden (albo 99%) polskich rezydentów i przewodników. W trakcie wycieczki ominął wchodzenie do Ogrodu Minara, który jest typowym wycieczkowym (niezbyt potrzebnym) zapychaczem czasu. Nie zauważyłam żadnej różnicy między programem, organizacją i kompetencjami Ibrahima a wycieczkami od polskich organizatorów. A jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?

Kontakt:
http://allmaroko.pl/