Be Live Collection Canoa La Romana recenzja

Dla wielu Dominikana to synonim egzotyki. Rajskie plaże, przepiękne krajobrazy i wspaniałe hotele. Czy aby na pewno wszystkie?

Zlokalizowany w Playa Bayahibe, na południowym wybrzeżu Dominikany, obiekt należy do znanej hiszpańskiej sieci Be Live. Hiszpanów uważam za mistrzów w swoim fachu- do hoteli mają po prostu rękę. Właściwie każdy hiszpański koncept hotelowy- począwszy od wspomnianego Be Live przez Iberostara, Barcelo i Melie to zawsze pewniaki. Canoa także był pewniakiem, ale niestety… coś się w nim popsuło.

Hotel liczy 871 pokoi zlokalizowanych w dwóch dużych budynkach granicznych oraz 13-stu mniejszych budynkach położonych wokół basenu. Zanim przejdę do słabszych aspektów hotelu zacznę od ogromnej zalety- świetnego projektu obiektu. Przy tak dużej realizacji łatwo wybudować hotel chaotycznie, Canoa natomiast jest bardzo ładnie rozlokowana w przestrzeni, czytelna architektonicznie, intuicyjnie zaprojektowana. Mimo dużej przestrzeni nie można zgubić się w tym hotelu. Tuż obok ładnej, krytej charakterystyczną strzechą recepcji z rozległym lobby, znajduje się główna restauracja hotelowa, która jest jedynie zadaszona. W dominikańskim, gorącym klimacie nie zamyka się i ogranicza przestrzeni. Ma to swoje plus oraz minusy, o których napiszę dalej.

Otoczenie hotelu stanowi las- ok. 500 metrów od obiektu znajduje się Park Narodowy, natomiast po drugiej stronie połać zieleni i obiekt sieci Catalonia (Grand Dominicus). Drogą przed hotelem można dotrzeć do 2-3 niewielkich sklepików (okolice Iberostara Hacienda), natomiast biorąc taxi sprzed hotelu (5 Dolarów w jedną stronę) można dojechać w niecałe 10 minut do małego kurortu Dominicus, gdzie przy dwóch handlowych ulicach zlokalizowanych jest kilkadziesiąt sklepów, apteka, market i restauracyjki.

Na terenie hotelu znajdziemy gabinet lekarski czynny 24h (jednak zawsze, w pierwszej kolejności dzwonimy na infolinię ubezpieczyciela, ponieważ dana placówka może nie mieć podpisanej umowy z lekarzem), jest tu także mini apteka z podstawowymi lekami i paramedykami, kilka sklepów sprzedających pamiątki z gigantycznym narzutem oraz centrum sportów wodnych.

Całość utrzymana jest w ładnym, lokalnym stylu z bardzo zadbaną zielenią i mniej zadbanymi chodnikami. W hotelu stworzone jest mini zoo z wszelkiej maści ptactwem– mamy tu całą rodzinę indyków, pawie, kaczki, kury, gęsi. Atrakcja dla dzieci niesamowita- gorzej, że nikt terenu, gdzie są zwierzęta nie ogrodził. Indyki można spotkać wszędzie, a paw w szczególności polubił tarasy budynku najbliżej restauracji. Obserwacja zwierząt to świetne przeżycie, jednak decydując się wypuszczać tak pokaźne stadko na teren hotelu, warto zadbać o czystość- chodniki są często pokryte fekaliami i piórami. Wyjątkowo nieatrakcyjnie wygląda droga prowadząca prosto do restauracji- postawiono przy niej karmnik dla ptaków i wyrzucane są tam pozostałości chleba i bułek. Jak możecie się domyślić, ptaki nie chodzą do toalety po jedzeniu. Zwłaszcza w południe, gdy słońce ma ogromną moc- tuż przed restauracją unosi się fetor.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

POKÓJ

Typów pokoi w hotelu jest kilka. I przed czym przestrzegam, to nie sam pokój i jego wystrój może być problemem, lecz lokalizacja. Doradzam zawsze dopisywać prośby o jak najwyższe piętro, co uchroni nas przed niesamowitą wilgocią oraz częstymi wizytami komarów w pokoju.

Dwa tygodnie mojego urlopu spędziłam w hotelu typu Superior Deluxe, który stanowił upgrade ze standardowego pokoju dwuosobowego. Hotel bardzo często stosuje podobną praktykę w stosunku do wszystkich gości.

Był to mój trzeci pokój w obiekcie, ponieważ dwa, które dostałam wcześniej były totalnie zawilgotniałe, z ostrym zapachem stęchlizny i masą komarów w środku. Pomogło dopiero przeniesienie na najwyższe piętro obiektu- podczas całego pobytu do pokoju wleciał tylko jeden komar- insekty po prostu nie latają wyżej.

Pokoje są czyste, schludne, dobrze utrzymane. Oczywistymi dla tej szerokości geograficznej są niedoróbki- niedomalowana ściana, wystająca fuga, ułamany kafelek dopchnięty siłą w róg pokoju. Nie dziwi mnie to, ani nie bulwersuje- po prostu inna mentalność mieszkańców krajów egzotycznych i znaczenie słowa “porządek” przejawia się właśnie w ten sposób.

Łazienki są czyste, z osobną kabiną prysznicową, toaletą oraz częścią z umywalką. Codziennie dokładane są kosmetyki. Housekeeping przypomina raczej uładzenie pokoju niż jego oczywiste sprzątnięcie, jednak nie przeszkadza to w wypoczynku.

Pokoje są sporych rozmiarów, łóżka wygodne, a indywidualnie sterowaną klimatyzację dopełnia sufitowy wentylator. Minibar uzupełniany jest codziennie (woda, pepsi, sprite, piwo).

JEDZENIE

W kwestii jedzenia Be Live Canoa jest bardzo nierówny i trudny do jednoznacznej oceny. Trafiały się posiłki, z których nie chciało się wychodzić- każda potrawa była fantastyczna, doprawiona, smaczna. Niestety, trafiały się też dni, kiedy większość rzeczy była kompletnie pozbawiona smaku, papkowata, byle jaka. Hotel ma spore problemy z estetyką posiłków– obsługi w restauracji hotelowej jest mało i nikt nie czuwa nad tym, jak jedzenie wygląda. O ile jest to bardzo subiektywne spostrzeżenie tak brak umiejętności odpowiedniej dystrybucji i uzupełniania posiłków. W czterogwiazdkowym hotelu obsługa powinna czuwać czy żadne z dań się nie kończy i w odpowiednim momencie dokładać porcję do bufetu. W Canoa obsługa przechodziła obojętnie, nie reagując na widok pustych tac. Doniesienie produktu często trwało bardzo długo- zwłaszcza w przypadku śniadań.

Problemem hotelu jest także notoryczne wlatywanie do restauracji ptaków, które siadały na jedzeniu w bufecie albo podlatywały do stołów dziobiąc radośnie to, co znalazły na talerzach. Konsekwencją braku umiejętności zaradzenia temu były pokryte kupami stoły oraz krzesła. O ile obecność samych zwierząt mi nie przeszkadza, tak brak czystości oraz reakcji na brud już tak.

Jedzenia było bardzo dużo. Szkoda, że wielokrotnie ilość rozmijała się z jakością. Kilka ogromnych bufetów warto zamienić na 2-3 mniejsze, za to w jedzeniem wyższej jakości. Myślę, że spotkałoby się to z dobrym odbiorem gości, którzy powoli wyrastają z all inclusive utrzymanego w standardzie “dużo, gęsto, niekoniecznie smacznie”.

Bardzo zadowalająca była ilość i różnorodność owoców.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

SPORT I REKREACJA

Hotel dysponuje jednym basenem w głównej części obiektu oraz mniejszym w części dla dorosłych. Tuż obok głównego basenu znajdują się dwa mniejsze- docelowo miały być to chyba baseny dla dorosłych z czymś na kształt masażu, teraz jednak są zajęte przez dzieci potrzebujące brodzików. Baseny są niestety w dość kiepskim stanie- pourywnane kafelki, przetarty beton, brak dokładnego czyszczenia. Po deszczowych nocach w basenach pływa wszystko- obsługa sprząta dopiero w okolicach południa, robi to niezbyt dokładnie. Mimo wyławiania do koszyków liści i niejednokrotnie śmieci pozostawionych przy swimm up barze, w basenie nadal jest dość brudno.

Na terenie hotelu odbywają się programy animacyjne.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

PLAŻA

Plaża przy Canoa to kwintesencja Karaibów. Jasny piasek, turkus morza, rzędy palm. Szkoda, że sam zarząd hotelu chyba nie zdaje sobie sprawy jak wiele dostał w prezencie od matki natury, ponieważ plaża jest zaniedbana. Niestety, turyści są jacy są. Większość jest zdyscyplinowana i niedopałki papierosów oraz plastikowe kubki wyrzuci kulturalnie do kosza, inni jednak rzucą je pod leżak. Prowadząc hotel trzeba zdawać sobie z tego sprawę i wprowadzić dokładne czyszczenie plaży codziennie rano lub wieczorem. W dobrym guście jest także grabienie plaży, by wydobyć z piasku pozostałości liści i spadających (niezabezpieczonych) kokosów. Plaża przy Canoa traci przy bliższym kontakcie, kiedy z piasku wyłaniają się góry petów, a pod wierzchnią warstwą piasku są kilogramy plastikowych kubeczków i talerzy.

Takie podejście dziwi tym bardziej, że nieopodal hotelu znajduje się obiekt sieci Catalonia, w którym ten sam odcinek plaży jest utrzymany w dużo lepszy sposób. Codzienne sprzątanie i grabienie daje powalający efekt, a przecież to ten sam piasek i to samo morze co 300 metrów dalej!

Ilośc leżaków na plaży jest wystarczająca- niestety, gorzej jest z parasolami, które stanowią towar deficytowy i są dość szybko rezerwowane. Z powodu jet lagu gości, hotel budzi się do życia bardzo wcześnie. Sama nie mogąc spać, chodziłam na plażę w okolicach godziny 6- wiele z leżaków było już w tym czasie zajętych.

Wejście do wody jest bardzo zdradliwe- miękki piasek zastępują ostre kamienie. Warto wziąć obuwie kąpielowe, by każdorazowo nie spędzać kilku minut walcząc ze skałami.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

OCENA OGÓLNA

Be Live Collection Canoa to hotel z ogromnymi, niewykorzystanymi możliwościami oraz potencjałem do kolejnej gwiazdki. Jako osobę pracującą w turystyce od lat, uwierał mnie fakt nieumiejętnego zarządzania hotelem, braku minimalnej dyscypliny i dbałości o obiekt. Żal ładnych budynków, wspaniałej lokalizacji, rewelacyjnego odcinka plaży na bylejakość i niestaranność. Według moich ustaleń, hotel ten znajduje się w stanie kadrowego kryzysu- być może wystarczyłaby zmiana na stanowiskach zarządzających by temu świetnemu hotelowi przywrócić należny blask. Bywały dni, gdy obsługa wysprzątała plażę, wyszorowano chodniki, podano genialną kolację- niestety, po nich następowało kilka kolejnych, gdy nie robiono nic lub niezbędne do przetrwania minimum. A minimum to w Dominikanie, kraju żyjącym z turystyki, za mało.

komentarze 2

  1. Byłem w tym hotelu przez dwa tygodnie i odnoszę wrażenie, że byliśmy w dwóch różnych obiektach. Obiekt codziennie dopieszczony, jedzenie też b. dobre. Po pokojach w Ameryce środkowej i południowej nie ma co spodziewać się europejskiego standardu. Jeżeli chodzi o komary, to przywiozłem niewykorzystane zapasy Mugi, ponieważ nic praktycznie nie latało. Z ciekawości, kiedy dokładnie była Pani na Dominikanie?

    • Cześć, na Dominikanie byłam 4-18.08.19 r. Nie wiem co to “europejski standard”, bo jedne z najlepszych jakościowo hoteli są w Emiratach Arabskich, więc gdybyśmy stawiali wysoko poprzeczkę to musielibyśmy wszystko odnosić raczej do ZEA. 😉 Oczywiście to żart, a tak całkiem serio- w hotelu coś ewidentnie się psuje, czego odzwierciedleniem są lecące w dół opinie na portalach. Szkoda, bo hotel z ogromnym potencjałem.
      Nigdzie nie jadę z oczekiwaniami dotyczącymi jakiegoś standardu- trochę za długo siedzę w turystyce, żeby oczekiwać czegoś konkretnego oprócz utrzymywania porządku i czystości.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*