Gdzie zrobić zakupy w Salalah: Garden Mall- centrum handlowe

Chcąc zrobić zakupy w krajach orientu należy pamiętać o targowaniu, targowaniu… i targowaniu. Pamiątki można kupić głównie na bazarach, soukach i mniejszych targowiskach. Niekiedy jednak, tak, jak w Salalah, zakupy można zrobić w centrum handlowym. Zapraszam Was na wirtualne zwiedzanie najbardziej znanej w Dhofarze galerii handlowej.

Powiedzmy sobie szczerze, zakupy na Bliskim Wschodzie dla przeciętnego Polaka to wielka, wyniszczająca bitwa. Pierwsza cena, którą podaje sprzedawca jest absurdalnie wysoka- pod żadnym pozorem nie należy jej przyjąć- oznaczałoby to potwarz dla sprzedawcy oraz byłoby żywym dowodem, że jesteśmy niespełna rozumu. Targowanie się to prawdziwe przedstawienie- sztuka udawania rozpaczy, radości, rozdrażnienia, nerwowa gestykulacja, teatralne załamywanie rąk, odmawianie, wychodzenie ze sklepu, gonita za klientem, prośby i groźby. Uwielbiam to, choć dla wielu walka o cenę budzi zmieszanie, zażenowanie i jest po prostu męcząca. Jeśli nie lubicie wielkiego, bazarowego przedstawienia- koniecznie musicie zajrzeć do arabskiej galerii handlowej. W Garden Mall jest dosłownie wszystko!

Ubrania

Aby zrozumieć rozkład sklepów odzieżowych w galerii należy choć odrobinę zainteresować się życiem Omańczyków. Przede wszystkim, Omańskie kobiety pod czarnymi, obszernymi abajami noszą ubrania, od których niejednej Europejce zakręciłoby się w głowie. Omanki (w większości, choć nie lubię generalizować) noszą się modnie, z klasą i często- „na bogato”. Nie wierzycie? Spójrzcie tylko na ich buty wystające spod abaji- wielokrotnie są ta szpilki od najlepszych projektantów. Wchodząc do Garden Malla z jednej strony zauważycie sklepy z typowymi, zachodnimi ubraniami (spośród których polecam dostępną na polską kieszeń, emiracką markę RedTag), a tuż obok, butiki z tradycyjną odzieżą wierzchnią, która do tanich nie należy, bo abaje bywają zdobione np.: kryształami Swarovskiego.

Podobnie sprawa ma się w kwestii mody męskiej- tradycyjnym ubraniem w Omanie jest diszasza. Diszdaszę możemy kupić w różnych miejscach, także ww Garden Mallu. Jeśli chcecie sobie sprawić tego typu pamiątkę, pamiętajcie, że może on kosztować naprawdę sporo. Ceniący sobie luksus Omańczyk do wykonania ubrania wybierze najlepsze materiały, bogato zdobione przeszycia, a farfusza (czyli frędzelek zamaczany w perfumach) wykonana będzie z jedwabnych nici. Oczywiście nie samymi diszdaszami żyje przeciętny Omańczyk- w domu lub na wyjazdach mężczyźni wskakują w ubrania typowe dla innych szerokości geograficznych, stąd mnogość sklepów z zachodnią modą męską.

Buty

Jeśli buty w Omanie to niemal wyłącznie męskie klapki. Przemysł obuwniczy (klapeczkowy) w Sułtanacie to prawdziwe imperium, a buty to majstersztyk umiejętności szewskich. W Garden Mall mamy do dyspozycji sklepy, które sprzedają wyłącznie męskie, skórzane klapki- ilość wzorów i kolorów przyprawia o zawrót głowy (ceny niektórych także). Według relacji osób, które zakupiły klapki- są to najwygodniejsze buty w ich życiu. Może warto?

 

Perfumy

Arabowie kochają piękne zapachy. W Omanie obłędnie pachną zwłaszcza mężczyźni, choć niektóre mieszanki zapachów dla europejskich nosów są nie do zaakceptowania w inny sposób niż turystyczna ciekawostka. Mój Michał, który pracował w Omanie, opowiadał, jak podczas jednej z wycieczek, siedząc w jeepie z grupą turystów, zagaił ich niezwykle szczęśliwy kierowca, który tuż przed wyjazdem sprawił sobie prezent. Były to perfumy. Pochodziły z jednej z najlepszych omańskich perfumerii i kosztowały około tysiąca złotych. Kierowca wyjął buteleczkę i chcąc zaimponować turystom zanurzył farfuszę w perfumach. W jeepie rozniósł się zapach, który przez Michała i turystów został opisany, jako coś na granicy wielbłądziej sierści i spalenizny. Po kilku minutach jeep był jedynym w karawanie, który jechał bez klimatyzacji za to z otwartymi oknami. Dodam, że arabskie perfumy mają niesamowitą trwałość.

Perfumerii w Garden Mall jest kilka. Ta ze stosunkowo dobrymi cenami nazywa się Swiss Arabian i oferuje zapachy orientalne i bardziej europejskie. Jeśli chcecie nabyć coś „stąd”- koniecznie poproście sprzedawcę o popularne „Omani perfumes” albo „orient” lub „eastern”. W innym wypadku, kierowany Waszym wyglądem, poda zapachy w nucie podobnej do tych dostępnych w naszych perfumeriach.

Polecam zajrzeć także do drogerii mniej mainstreamowych niż Swiss, choć lojalnie uprzedzam, że ceny wbijają w fotel. Zwłaszcza, jeśli pytacie o Amouage– na szczęście testowanie nie kosztuje.

Kadzidło

Oman kadzidłem stoi. Jeśli nie macie ochoty toczyć zaciętych sporów o kadzielnice i każdy gram omańskiego złota- kierujcie się do „Gardena”, gdzie znajduje się stylizowana na orientalny bazar alejka- musicie zejść z głównej arterii i wejść w niezbyt obiecujące przejście. Zaraz za nim zaczyna się świat galeryjnego kadzidła- w stylizowanych na bazar w wersji lux stoiskach można kupić świetnie wykonane, bardzo estetyczne kadzielnice oraz różnej jakości kadzidła- wszystko droższe od cen na bazarze (po targowaniu) o 10-30%.

 

Carrefour

Arabski Carrefour od swojego polskiego odpowiednika nie różni się znacząco. Tak naprawdę mamy tu trzy dodatkowe działy- ogromne stoisko z przyprawami na wagę, aleja z pakowanymi przyprawami oraz dział daktyli. Wystawione i usypane w kopce przyprawy można by przenieść na bazar- koło nich stoi zaopatrzony w gumowe rękawiczki i maseczkę sprzedawca, który nie tylko nakłada, ale także doradza przy zakupie. Podstawową różnicą są etykiety cenowe- wiemy za co i ile płacimy. Podobnie w alei pakowanych przypraw- może nie jest to kwintesencja orientu i dla wielu zakup przypraw w takiej formie to grzech, jest jednak kilka plusów- przede wszystkim przyprawy są opisane (ważność, kraj pochodzenia), często na opakowaniach są przepisy lub wskazane potrawy do których warto ich użyć. Powiedzmy sobie szczerze- próżniowo pakowane opakowania łatwo przewieźć w bagażu, bez ryzyka wysypania.

Daktyle- moja miłość i uzależnienie. Ile mi dacie, tyle zjem. Koniec spożycia wyznacza pusta paczka. Przyznaję się, że jako koneserka (tak, tak…) daktyle kupuje wyłącznie w Gardenie. Zbyt wiele razy nacięłam się na soukach na wysuszone, stare i żylaste daktyle. Wybieram pakowane próżniowo w miejscu, gdzie schodzą na bieżąco i przechowywane są w odpowiednich warunkach.

Kunafa

W każdej szanującej się galerii handlowej jest food court- nie inaczej jest w Garden Mall, choć miejsc, gdzie można zjeść jest tu zdecydowanie mniej i dzielą się one na dwie części- pod dachem galerii oraz na zewnątrz. Polecam usiąść na zewnątrz i napić się dobrej kawy (lokalnej), w środku interesujący jest jeden lokal (reszta to amerykańskie lub europejskie sieciówki z jedzeniem i kawą wątpliwej jakości)- serwujący prawdziwą bombę kaloryczną i rozkosze dla podniebienia. Kunafa to tradycyjne ciasto serowe, podawane na ciepło w dziesiątkach wariantów. Żeby podbić ilość kalorii, jadam je z nutellą, jednak równie dobre jest z dżemem, miodem, owocami, bakaliami, bitą śmietaną, kremem, karmelem… Dobra, ze wszystkim jest dobre. Nie żałujcie sobie, na wakacjach nie tuczy.

Wiem, co myślicie- nie po to jedziecie do Omanu, żeby siedzieć w galerii handlowej. Oczywiście, choć omańskie centrum zakupowe to nie tylko miejsce, gdzie nabędziecie sporo rzeczy, ale także okazja do podpatrzenia jak wygląda życie Omańczyków. Przede wszystkim, podobnie jak my, uwielbiają chodzić po sklepach- ściągają tu tłumnie całymi rodzinami. Kobiety w swoim towarzystwie wpadają do którejś z perfumerii lub sklepu z ubraniami, mężczyźni oddzielają się i w swoim towarzystwie udają do sklepu z elektroniką, gdzie debatują nad najnowszymi modelami smartfonów lub wybierają buty. W tym czasie, służba kupuje produkty spożywcze w Carrefourze.

Warto przyjrzeć się zwłaszcza kobietom- spod skromnych, obszernych abaji, wystają fragmenty markowych ubrań- dżinsów lub kolorowych spodni. Wszędzie słychać stukanie obcasów- wielokrotnie mój podziw dziwił widok Omanek poruszających się z gracją w szpilkach, które ja założyłabym na wielką okazję, modląc się w myślach, by nie wykręcić sobie kostek.

Cała rodzina zbiera się w sklepach z kadzidłem, gdzie wspólnie zapadają decyzje odnośnie aromatu kadzidła, jakie będzie palone w domu.

Kochani, tam dzieje się życie– otwórzcie tylko oczy, kupcie kunafę (ja kupiłabym na pewno) i obserwujcie!

 

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*