Ibrahim Lamlih z All Maroko: Polska jest we mnie

Do wycieczek fakultatywnych mam dość negatywny stosunek. Najczęściej organizowane są byle jak i byle gdzie, z byle jaką obsługą i w byle jaki sposób. Ale nie z nim. Z Ibrahimem byłam w Marrakeszu i oprócz cudownego miasta, zapamiętałam przede wszystkim niesamowite opowieści tego niezwykłego człowieka, który niestrudzenie, przez kilka godzin opowiadał o Maroku bez ściemy i lukru. Dzisiaj opowiada mi o sobie, Agadirze, turystyce i zmarnowanych szansach.

Specjalistka od wakacji: Ibrahim, skąd u Ciebie wzięła się Polska?

Ibrahim: Do Polski zawitałem dokładnie 06.12.1986 roku. Po maturze dostałem stypendium we Francji, a stamtąd wybrałem się do Polski, choć to bardzo długa historia… Koniec końców, wyjątkowo trafiłem do studium języka polskiego w Gdańsku. Był on dostępny tylko dla doktorantów, a ja, świeżo po maturze, powinien dostać się na studium do Łodzi. Byłem najmłodszym kursantem, a co za tym idzie- pupilkiem wszystkich dookoła. To były cudowne czasy… Oficjalnie nauka polskiego powinna trwać rok akademicki, więc przyjeżdżając do Polski  w trakcie jego trwania powinienem powtórzyć cały rok, jednak będąc pilnym i „dopieszczonym” słuchaczem, zdecydowano przeprowadzić dla mnie egzamin komisyjny, żebym uniknął powtórki.  To wszystko dzięki moim nauczycielom i dyrektorowi ośrodka. I jak tu nie wspominać miło początków?

S: Czy nie chciałeś zostać w Polsce?

I: Z Polską łączy mnie coś więcej niż tylko zwykły pobyt. Polska ukształtowała mój światopogląd, system wartości i moją osobowość. To, kim jestem w  dniu dzisiejszym zawdzięczam Polsce, moim nauczycielom i kolegom ze studiów. W Polsce nigdy nie czułem się obcokrajowcem.

Byłem świadkiem wszystkich przemian w Polsce, to wszystko działo się na moich oczach. Wraz z Polskim narodem przeżywałem te chwile. Na zawsze odcisnęły one na mnie piętno. Nadal czasowo mieszkam w Polsce, a nawet gdy jestem daleko to i tak Polska jest blisko, bo po prostu jest we mnie.

S: Jakimi turystami są Polacy?

I: To trudne pytanie, bo nie można wszystkich oceniać jednakowo. Polscy turyści różnią się miedzy sobą diametralnie. Bywa tak, że grupa cały czas zadaje mnóstwo pytań i chce wiedzieć dosłownie wszystko o kulturze, obyczajach i historii, a czasami wydaje mi się, że turystów nudzę, gdy szczegółowo rozwijam tematy związane z Marokiem. Niekiedy najważniejsze są zdjęcia z małpami, wężami czy tubylcem ubranym w tradycyjny strój, a wracając do Agadiru po wycieczce nikt nie wie kim są Marokańczycy, jaka jest ich historia i kultura. Wiele nieporozumień zdarza się podczas dawania napiwków. W Maroku i innych krajach arabskich takie kwestie są unormowane kulturowo i tutaj następuje zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. Często turyści są w stanie zapłacić za zdjęcie z małpką na Jemaa El Fna nawet 50 Euro, a kierowcę po całym dniu pracy wynagradzają napiwkiem w wysokości 2DH (ok. 60 groszy). Podobne sytuacje zdarzają się także w restauracjach itp. Mimo wszystko, należy podkreślić, że polscy turyści mają duży szacunek do lokalnej kultury i często zadają pytania co można, a czego nie można robić, by nie urazić tubylców (zwłaszcza w czasie ramadanu). Ogólnie współpracę z polskimi turystami oceniam bardzo pozytywnie. Staram się być pomostem między polskim turystą a Marokiem. Być może jest to związane z poczuciem długu, który mam wobec Polski i Polaków.

S: Które wycieczki najchętniej wybierają nasi turyści?

I: Przede wszystkim, z powodu położenia Agadiru i wielkości kraju, wiele ciekawych miejsc nie jest dostępnych dla turystów z powodu odległości. Klasykiem, najchętniej wybieranym przez Polaków jest Marrakesz, tuż za nim plasuje się Massa- Legzira.

S: Jakie miejsca w Maroku, te mniej znane lub położone poza głównymi szlakami zwiedzania, polecasz?

I: Uważam, że całe południe Maroka jest niesamowicie atrakcyjne pod względem krajobrazowym i właściwie nieodkryte przez turystów. Niezwykłym miejscem jest też północna część kraju- z górami Rif i nieco hiszpańskim klimatem.

S: Gdzie wakacje spędzają Marokańczycy? Jak wygląda urlop przeciętnego Marokańczyka?

I: Ta kwestia zależy w dużej mierze od klasy społecznej do której należy dana osoba. Zamożni Marokańczycy zazwyczaj spędzają swoje wakacje w Hiszpanii- na Costa del Sol lub we Francji. Średniozamożni jeżdżą do marokańskich kurortów położonych na północy kraju. Wakacje niższej klasy społecznej to zazwyczaj odwiedziny u krewnych, wyjazdy na kempingi, tanie stance w różnych częściach Maroka. Przeważnie każdy Marokańczyk, bez względu na klasę społeczną, w lipcu lub sierpniu, kilka dni spędza w obleganym wówczas Agadirze.

S: Wróćmy do Polaków, którzy swoje marokańskie wakacje spędzają głównie w Agadirze- mieście, które dzisiaj kojarzy się z piękną plażą, dobrymi hotelami i słońcem, jednak w historii nie brakuje dramatycznych momentów. Mam na myśli trzęsienie ziemi, które właściwie zmiotło miasto w powierzchni ziemi. Jak wyglądało podnoszenie się z gruzów i doprowadzenie Agadiru do dzisiejszego stanu?

I: Przede wszystkim należy pamiętać, że Agadir sprzed trzęsienia ziemi był małym rybackim miasteczkiem. Kiedy w 1960 roku, zaledwie 4 lata po odzyskaniu przez Maroko niepodległości, Agadir został zrównany z ziemią, były król Maroka, Mohammed V, powiedział, że to kolejna bitwa. Starano się wtedy uniknąć budowy nowego Agadiru na terenie starego. Teren dawnego miasta uznano za naturalny cmentarz. Decyzja o relokacji ułatwiła i przyspieszyła odbudowę.

S: Czym różni się dzisiejszy Agadir od tego sprzed trzęsienia?

I: Pomysł odbudowy Agadiru poszedł w kierunku stworzenia największego marokańskiego kurortu turystycznego. Infrastruktura miasta miała bazować na turystyce, wybudowano dużo hoteli, promenadę ciągnącą się wzdłuż plaży. Podstawowa różnica jest taka, że dawny Agadir to rybołówstwo, a nowy- turystyka. Pozostałości starego Agadiru trudno dziś dostrzec- jedyne pozostałości to mur otaczający kasbę.

S: Jak wygląda dzień statystycznego mieszkańca Agadiru?

I: Ogólnie rzecz ujmując, gospodarka Agadiru opiera się na trzech filarach: turystyce, rybołówstwie i rolnictwie. W tych sektorach pracuje najwięcej osób. Agadirczycy prowadzą dość stabilny, prosty tryb życia. Zdecydowana większość mieszka w blokach, zakupy robią zazwyczaj w sklepikach osiedlowych, raz na jakiś czas odwiedzają największy suk w Agadirze. Prowadzą dość bogate życie rodzinne- do częstych należą wzajemne odwiedziny.

S: W Agadirze następuje bardzo ciekawe i dość niecodzienne „zderzenie” turystów z lokalną kulturą, ponieważ hotele wybudowane są w prawdziwym mieście i nie są odgrodzone od „życia”. Mieszkańcy spotykają się z turystami na plaży i ulicach, nasuwa się zatem pytanie jaki jest stosunek Agadirczyków do turystów?

I: Turystyka to bardzo ważny filar gospodarki Agadiru, mieszkańcy są przyzwyczajeni do turystów tym bardziej, jak słusznie zauważyłaś, turyści żyją wśród mieszkańców. Nie ma tu oddzielonych miejsc tylko dla turystów i tylko dla Marokańczyków. Ponadto, warto pamiętać, że Maroko jest ściśle związane z Europą. Wielu Europejczyków mieszka tutaj na stałe, więc Marokańczykom nie jest obca kultura europejska. Widok turystek w strojach kąpielowych nie stanowi jakiejś anomalii. Trzeba też zaznaczyć, że Europejki wiedzą, że mimo wszystko panuje tu inna kultura. Stroje na ogół nie są wyzywające, a przypadki opalania topless sa bardzo sporadyczne. Można powiedzieć, że między turystami a Marokańczykami została zawarta pewna niepisana umowa, którą akceptują obydwie strony.

S: Jakie jest twoim zdaniem miejsce, które trzeba zobaczyć będąc w Agadirze?

I: To dość trudne pytanie, bo Agadir ma bardzo ograniczone możliwości zwiedzania. Brak zabytków spowodowany trzęsieniem ziemi, odbudowana medina na przedmieściach, która świeci pustkami i suk bez orientalnego klimatu… Myślę, że Agadir to przede wszystkim atmosfera, która łączy współistnienie prawdziwego miasta z jego mieszkańcami, pięknej plaży i klimatu, który sprawia, że nawet latem nie ma tu nadmiernych upałów.

S: Pierwszy raz byłam w Agadirze w lipcu 2006 r. Wróciłam po dekadzie. Szczerze mówiąc- nawet biorąc pod uwagę, że odwiedziłam miasto poza sezonem, wydało mi się ono odmienione, nieco opuszczone i zapomniane. Z pierwszego wyjazdu pamiętam hotele i ulice pełne turystów, przede wszystkich francuskich. Teraz, wydaje się, że turystyka w Agadirze wyhamowała. Jak to wygląda z Twojego punktu widzenia?

I: Muszę ci przyznać pełną rację. Turystyka w Agadirze wyhamowała, wręcz przystopowała. Agadir stracił na rzecz Marrakeszu. Turyści wolą lecieć od razu do Marrakeszu aniżeli do nadmorskiego kurortu. Moim zdaniem powodem obecnego stanu rzeczy jest splot pewnych wydarzeń, który prowadzi do upadku Agadiru. Miałem duże trudności, by odpowiedzieć na twoje poprzednie pytanie- co warto zwiedzić w Agadirze. Myslę, że to jest właśnie przyczyna wszelkich niepowodzeń. Samorząd Agadiru nie ma pomysłu na miasto, brak tu rozwoju infrastruktury oraz pomysłu na promocję. Baza hotelowa nie rozwija się. Ruch lotniczy jest słaby. Każdy robi tutaj co chce i jak chce. Odnoszę wrażenie, że zamiast działać wspólnie, demoluje się turystykę.

S: A jak oceniasz turystykę w Maroku? Czy kraj traci na popularności ze względu na aktualną sytuację na świecie?

I: Maroko powinno w pełni wykorzystać tę sytuację, ponieważ jest zupełnie inne niż Tunezja czy Egipt. Niestety tak nie jest. Odnoszę wrażenie, że w kwestii turystyki jest bardzo dużo do zrobienia. Kraj powinien powziąć poważne reformy i zacząć „wymyślać” turystykę od nowa, od samego początku. Zacząć od infrastruktury- hoteli, restauracji, szkolenia obsługi. Należy zrobić porządek z tym, co jest, żeby ruszyć dalej, jednak do tego potrzebna jest także zmiana mentalności…

S: Prowadzisz wycieczki od lat- czy po takim czasie uodparniasz się na urodę niektórych miejsc? Do których miejsc wracasz z przyjemności?

I: Do pracy podchodzę inaczej niż do samodzielnego zwiedzania. Za najbardziej wartościową i ciekawą stronę mojej pracy nie uważam miejsc, tylko turystów. Dzięki temu praca mnie nie nudzi, a wartością dodaną jest możliwość spotkania wielu ciekawych osobowości. Osobiście, bardzo lubię wycieczkę łączoną- Marrakesz z Essaouirą.

S: Jakie sa Twoim zdaniem trzy najlepsze hotele w Agadirze?

I: Rotal Mirage, Iberostar Founty Beach, Tafoukt.

S: Na koniec- Twoje ulubione miejsce w Polsce?

I: Ciężkie pytanie. W każdej miejscowości w Polsce- w mieście, miasteczku, na wiosce, w górach czy nad morzem, na Mazurach czy Śląsku, odnajduję coś co sprawia, że jest pięknie, inaczej, że chcę tu wrócić. Ciężko jest wybrać numer jeden.

Klikając TUTAJ możecie polubić stronę Ibrahima na Facebooku 🙂

A TU znajduje się jego strona z wycieczkami.

komentarze 5

  1. Fajnie czasem spojrzeć na jakieś miejsce oczami osoby, która wie o nim mega dużo. To zawsze są informacje, mega cenne, których nie da się znaleźć w zwykłym przewodniku.

  2. Dobre podsumowanie polskiego turysty! Często wyśmiewane są te nieszczęsne skarpetki w sandałach Janusza i Grażyny, a tak naprawdę ja wielokrotnie spotkałam się z turystami bardzo zainteresowanymi lokalną kulturą, życiem i historią 🙂

  3. U nas jest podobnie odnośnie tego, dokąd jeździmy na urlopy. W zależności od zamożności portfela 🙂 Jak ktoś ma więcej, to jeździ raczej nad zagraniczne morza, natomiast reszta nad polskie wybrzeże.

  4. Ciekawa rozmowa i punkt widzenia organizatora wycieczek turystycznych (interesujące są zwłaszcza spostrzeżenia dotyczące polskich turystów). To super, że Pan Ibrahim stara się być pomostem pomiędzy lokalną społecznością a turystami – to bardzo ważna i trudna rola 🙂

  5. Mega interesujący wywiad – wiecej takich prawdziwych ludzi do polskich internetów przynoś! Super sprawa.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*