Kreta pięknie subiektywna

W życiu każdej podróżującej osoby zdarzają się miejsca, które mimo odwiedzin nie wywołują żadnych większych emocji. Dla mnie takim miejscem była Kreta- odwiedzona dwukrotnie, odhaczona na liście, wydrapana na mapie zdrapce.

Moje pierwsze spotkanie z wyspą zaliczyłam w rodzinnym gronie- bez większych ambicji odkrywczych, druga przygoda z tą grecką wyspą była w towarzystwie mojego partnera, który na Krecie pracuje. Mimo jego starań bym pokochała miejsce, w którym spędza połowę roku, skutek był mizerny.

A jednak Kretę pokochałam.

Kiedy? Po powrocie.

Jak to możliwe? Za sprawą obcego faceta.

Książkę Piotra Goćka odkryłam przypadkowo szukając na urlop lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej. I przepadłam. Ciałem byłam na Cabo Verde, ale duchem- na Krecie. Choć zarzekałam się, że na wyspę Minosa już nigdy nie wrócę- zaczęłam planować kolejny wyjazd.

„Kreta subiektywnie” posiada wszystko, co dobra literatura podróżnicza mieć powinna- wartką akcję, lekkie pióro, poczucie humoru, spostrzegawczość i dużo praktycznych informacji podanych w przystępnej formie.

Książka Goćka jest niesamowita w swojej formie- balansuje między reportażem, literaturą drogi a przewodnikiem turystycznym. Autor unika serwowania suchych, topograficznych informacji- nie znajdziecie tu porad, którą drogą jechać czy ile kroków przejść by znaleźć się w danym punkcie. Nie ma tu właściwie żadnych wskazówek, które za jakiś czas będą nieaktualne i błędne z powodu remontów, budowy czy renowacji.

„Kreta subiektywnie” posiada to, czego nie mają przewodniki- pełna jest pięknych historii, interesujących faktów i zaskakujących detali, a to wszystko okraszone dużą dawką emocji. Piotr Gociek nie ratował na greckiej wyspie świata, ani nie odkrył niczego porównywalnego z wyczynami Arthura Evansa- stworzył za to książkę, którą przeczytać powinien każdy, kogo ciekawi otaczający świat. Nawet jeśli nie pałacie do Grecji ognistą namiętnością, gwarantuję, że po lekturze książki Goćka spojrzycie tęskno na walizkę. Autor ma w sobie tyle miłości, pasji, podziwu i zachwytu dla Krety, że nawet najbardziej skamieniałe serca zmiękną.

„Przewrotna opowieść o wyspie” (bo tak brzmi podtytuł książki) to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto planuje urlop na Krecie lub właśnie z niego wrócił (niestety, po jej lekturze poczujecie, że nie widzieliście NIC). Zanim kupicie jakikolwiek kolorowy, lecz ubogi merytorycznie i suchy niż piasek, przewodnik po Krecie (a miałam ich w rękach wiele)- sięgnijcie po książkę Goćka. Ta niepozorna, bo pozbawiona ilustracji i krzykliwej szaty graficznej pozycja jest barwna, piękna i porywająca dzięki cudownym opisom i anegdotom autora- pasjonata, który choć Kretę zjechał calutką, wciąż skromnie przyznaje, że jeszcze wiele przed nim.

Co ważne, Piotr Gociek nie skupia się na niszowych i trudno dostępnych miejscach, o których ciężko znaleźć choćby pół zdania w google. Autor opisuje zarówno popularne kurorty, które kojarzy każdy, kto na Kretę rusza z biurem podróży, jak i miejsca położone poza utartymi szlakami. Nie trzeba być wytrawnym podróżnikiem, by zobaczyć to, co opisane na kartach książki. Nawet w najbardziej znanych i przedeptanych miejscach Gociek widzi to, co zwykli turyści omijają, rozgląda się tam, gdzie przeciętni odwiedzający przemykają w pośpiechu, zadziera głowę, gdy inni patrzą wyłącznie przed siebie.

Dawno żadna książka nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia i nie sprawiła, że chwyciłam do ręki zakreślacz by nie zapomnieć nazw miejscowości i ciekawych punktów. „Kreta subiektywnie” zafascynowała nawet najbardziej wymagającego recenzenta, jakim jest mój Michał, który zawodowo pokazuje i opisuje tę grecką wyspę setkom spragnionych greckiego klimatu Polakom. Przeczytajcie koniecznie i pamiętajcie- sezon na Krecie trwa od maja do połowy października. To gdzie widzimy się za rok?

Książkę w super cenie kupicie TUTAJ

 

 

komentarze 8

  1. Na Krecie nigdy nie byłam, a gdy myślę o swoich planach podróżniczych, nie ma tam miejsca na nią..Nawet nie wiem czemu : )

  2. Pasjonat Krety , więc potrafił przekazać wszystkie pozytywne emocje
    i wtedy zupełnie inaczej zwiedza sie takie miejsce 🙂

  3. Nigdy nie byłam na krecie, ale może jeszcze się to zmieni

  4. Na Krecie byłem będąc małym dzieciakiem, miałem 8 lat, pamiętam doskonale, że basen miał trampolinę i że popłynęliśmy na Santorini, które już gdzieś mocniej zapadło mi w pamięć, chyba trzeba przeczytać, żeby pobudzić więcej wspomnień 😉

  5. Ojjj w tym roku minęło 10 lat odkąd byłem na Krecie. Mam mega sentyment bo pierwszy raz wtedy leciałem samolotem! 🙂 może kiedyś uda się wrócić 🙂

  6. Nie byłam nigdy na Krecie, ale pewnie kiedyś tam dotrę, decydując się na plażowanie połączone ze zwiedzaniem. Będę wtedy pamiętać o tej książce 🙂

  7. Kiedyś wybiorę się tam na wypoczynek, bo mój pierwszy raz w Grecji był prawdziwie niefortunny. Zorba trochę mi zepsuł doświadczenia! :/

  8. Na Krecie byłam 2 razy i zawsze odkrywam coś nowego…na pewno tam jeszcze wrócę…bo warto!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*