Monsun w wersji soft

Zawsze sądziłam, że odwiedzając takie miejsca, jak wilgotne i zakurzone Indie, pustynny Oman i gorący Zanzibar trzeba się spocić i pobrudzić. Nic bardziej mylnego. Zwiedzając je można być czyściutkim, pachnącym i eleganckim jak z okładki żurnala. Udowadnia nam to Anna Janowska w swojej książce „Monsun przychodzi dwa razy”.

Literaturę podróżniczą dość radykalnie dzielę na dwie kategorie- książki genialne, które uczą, inspirują i otwierają w mózgu oraz duszy klapki o których istnieniu nie mieliśmy wcześniej pojęcia oraz książki typu „jestem-tak-alternatywny-że-nigdy-nie-dotrzecie-tam-gdzie-ja”, czyli typ publikacji stanowiących o geniuszu, oderwaniu od konwenansów i ogólnej boskości autora. Nie znalazłam do tej pory książki, która znalazłaby się po środku. Aż do teraz, bo „Monsun przychodzi dwa razy” nie jest ani zły, ani genialny. Nie jest też szary i byle jaki. W czym tkwi zatem problem?

Bez pieprzu w pieprzu

Najbardziej wyrazisty w tej książce jest pieprz, który autorka uczyniła swoistą klamrą spinającą wydawałoby się trzy zupełnie różne miejsca. Pieprz opisywany i przedstawiany jest zmysłowo, pikantnie, smakowicie. Niestety wszystko inne zdaje się być pozbawione smaku niczym góry jedzenia w ofercie hoteli All Inclusive. Formule, która jak odnoszę wrażenie, autorce bardzo przypadłaby do gustu.

Anna Janowska zabiera swoich czytelników w podróż po Kerali (Indie), Omanie i Zanzibarze. Każde z miejsc odwiedzamy w stylu wyższych sfer w czasach rozpędzonego kolonializmu- jest miło, ładnie, inaczej niż „u nas”, zawsze z lokalnym przewodnikiem, który czasami pokaże nam coś brzydkiego (jakieś ruiny, pustostan czy coś). Towarzyszymy autorce w widowiskowym chillu w basenie typu infnity w hotelu Alila Jabal Akhdar (ceny od 2 tys. zł za noc, tak, za jedną noc) w Omanie oraz w trakcie pobytu w jednym z indyjskich ośrodków przyjmujących zachodnich turystów chcących oczyścić się duchowo i cieleśnie za pomocą zabiegów ayurwedy za minimum 1,5 tysiąca zielonych za tydzień (wiem, bo sama sprzedaję). Osobiście brakowałoby mi odwagi, żeby po tego typu „zwiedzaniu” napisać cokolwiek prócz recenzji hotelu na tripadvisorze, jednak jak widać innym tej odwagi nie brakuje.

Pisanie na krawędzi

Choć od katastrofy Janowską dzeli zaledwie krok, autorkę ratuje świetne, lekkie pióro i doskonały warsztat. Czuć, że do napisania tej książki została włożona tytaniczna praca badawcza i edytorska. Żeby napisać książkę tak bogatą w informacje historyczne i społeczne spędzając na miejscu czas na moczeniu się w basenie bądź polewaniu olejkami, trzeba było poświęcić długie godziny wertując encyklopedię, literaturę podróżniczą i internet.

„Monsun przychodzi dwa razy” rozczarowuje, choć nie jest to książka zła. Czytając ją, miałam nieodparte wrażenie, że oto mam przed sobą przedłużoną wersję artykułu zamieszczonego w którymś z kobiecych pism. Brakowało mi tylko rad typu „jest gorąco, jednak jeśli użyjesz pudru X,a  na głowę założysz kapelusz marki Y, będziesz wyglądać stylowo i świeżo”. Z uśmiechem tryumfu przeczytałam krótką notkęcbiograficzną, według której autorka pisze dla „Twojego stylu”, „Elle” i „Pani”.

Więcej niż tytuł

Po lekturze „Monsunu” zapewne pieprz nie będzie śnić wam się po nocach, a skyscanner nie zacznie płonąć od poszukiwań najtańszych biletów. Oczami wyobraźni, jak idealny target tej książki, widzę klientów biur podróży, którzy pod wpływem lektury bukują tygodniowy pobyt w którym z pięciogwiazdkowych hoteli w marinie w Salalah lub w dużym resorcie na Zanzibarze. Dla wszystkich, którzy chcieliby czegoś więcej od wyjazdu niż kąpiele w ciepłym morzu, dobrego „olka” i kilku zdjęć na fejsa to będzie za mało.

„Monsun” bez wątpienia was zaciekawi i zachęci do dalszych poszukiwań, bo podjęty w niej temat, choć ciekawy, został zaledwie muśnięty, a nie wyczerpany. Jest to pozycja dobrze napisana, co niestety nie zdarza się często w przypadku literatury podróżniczej. Czuć tu rękę dobrej dziennikarki z wieloletnim doświadczeniem, niestety równie mocno jest wyczuwalna pseudointelektualna aura pism kobiecych serwujących duchowość w wersji Paulo Coelho. A szkoda, bo zanosiło się na prawdziwy hit.

Książka dostępna na przykład tutaj:

https://bonito.pl/k-90580919-monsun-przychodzi-dwa-razy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*