Rotana Salalah Resort Oman Opinie Recenzja

Mówi się, że do Emiratów Arabskich jeżdżą ci, którzy chcą pochwalić się gotówką, a do Omanu wszyscy, którzy mają jej tyle, że chwalić się już nie chcą. Muszę przyznać, że coś w tym stwierdzeniu  jest, bo hotele w Omanie to luksus w doskonałym, wysublimowanym wydaniu, a trzyletnie „dziecko” sieci Rotana to jego doskonały przykład.

Żeby uniknąć niejasności od razu musimy zaznaczyć, że Rotana Salalah (RS) nie kipi złotem i wylewającym się zewsząd przepychem, zaś za gośćmi nie biega też kamerdyner. Nie jest to luksus w stylu Burj Al Arab, ani Armaniego w Burj Khalifa. Na wakacje nie przyjechałby tu Roman Abramowicz ani Bill Gates, jednak wśród wakacyjnych resortów RS plasuje się w ścisłej czołówce.

 Hotel znajduje się w powstałej kilka lat temu marinie Salalah (dzisiaj noszącej z niewiadomych przyczyn nazwę Hawana Salalah), która oprócz niewielkiego portu, kilku sklepów i czterech knajp mieści trzy hotele (Al Fanar, Juweira i Rotana). Wybudowany w 2014 r. kompleks jest największym obiektem spośród wspomnianych i moim zdaniem, mimo swej wielkości, najbardziej kameralnym. 400 pokoi rozlokowanych jest w dziewięciu budynkach– część z nich znajduje się na linii budynku głównego, pozostałe zostały wybudowane bliżej plaży, a od lobby oddziela je sztucznie stworzony kanał. Całość utrzymana jest w arabskim stylu, jednak bardzo oszczędnym w formie i detalach. W tradycyjny styl zostały wplecione nowoczesne elementy, które nadają hotelowi lekkiego, współczesnego charakteru.

 Hotel oddalony jest od lotniska o 25 km– transfer zajmuje ok. 30-40 minut, co po długim locie (międzylądowanie techniczne w tureckim Samsun lub cypryjskiej Larnace) jest błogosławieństwem. Najbliższe miasto, Salalah dzieli od obiektu 30 km. Alternatyw dotarcia do stolicy regionu jest niestety niewiele- możemy zwiedzić je razem z wycieczką fakultatywną, pojechać horrendalnie drogą taksówką albo wynajętym samochodem. Komunikacji publicznej w tej części Omanu brak.

POKÓJ

 Zadbany, stylowo urządzony z piękną łazienką. Jeśli lubicie gdy z Waszych okien widać morze- koniecznie dopłaćcie do widoku na ocean, bo ten, widziany z okien RS jest niebiański. Mi trafił się chyba najpiękniejszy widok ze wszystkich pokoi (zdjęcie poniżej).

 Będąc w Rotanie kilkukrotnie słyszałam utyskiwania na wielkość pokoju- zwłaszcza w konfiguracji z trzema osobami dorosłymi albo dwójką dzieci. Szczerze mówiąc, mimo kilku ładnych lat w turystyce, nie wyobrażam sobie wstawienia do pokoju standardowego (a standardem w tym hotelu jest pokój deluxe) dwóch dostawek. Już przy trzech łóżkach pojedynczych lub jednym łożu małżeńskim i dostawce możemy mieć problem z przestrzenią w pokoju. Z jeszcze jedną dostawką myślę, że trzeba skakać po łóżkach by dostać się na balkon.

 Lokalizacji pokoi jest kilka- jak wspomniałam wcześniej- hotel przecina sztuczny kanał. Część pokoi znajduje się tuż przy budynku głównym, balkony niektórych mają widok na ową „rzeczkę”, pozostałe budynki hotelowe lub teren przed hotelem. Większość pokoi rozlokowana jest jednak bliżej plaży- w pobliżu basenu lub zadbanym ogrodzie. Wysunięta najdalej od mariny część hotelu jest zarezerwowana dla Włochów, którzy mają swój własny basen, bar i animacje. Kilkukrotnie spotkałam się z narzekaniami rodaków, że pozostałym gościom nie wolno korzystać z części włoskiej. Dla mnie tego typu zarzuty są o tyle absurdalne, że ta część resortu w żaden sposób nie różni się od reszty hotelu, a narzekanie, że nie można zanurzyć się w dużo mniejszym basenie lub napić się drinka w drugim barze są zwykłym malkontenctwem.

JEDZENIE

 Oman to nie Egipt, Tunezja, Maroko i Turcja. Nawet w formule All Inclusive, jaką proponuje nam Itaka, stoły nie będą uginać się pod ciężarem jedzenia. Posiłki spożywa się w głównej restauracji hotelowej o wdzięcznej nazwie Saffran. Jest smacznie, trochę arabsko, trochę międzynarodowo– w sumie kilka stołów bufetowych na których każdy znajdzie coś dla siebie. Nie ma tu stu rodzajów ciasta, jest dziesięć, za to pysznych. Potrawy są dobrze doprawione, lekkie, smaczne. Nie jest to jedzenie stołówkowe, tylko restauracyjne.

 Jedynym, czego faktycznie może brakować turystom przyzwyczajonym do bogatszych rozwiązań All Inclusive to przekąski między posiłkami.

 Oprócz restauracji głównej w hotelu działa lobby bar, bar przy basenie (stanowiący główny bar „alkoholowy”) oraz bar przy plaży. Napoje chłodzące serwuje się w puszkach– nie ma więc mowy o tańszych zamiennikach, rozcieńczaniu czy przelewaniu napojów.

 Bardzo ciekawą kwestią jest dystrybucja alkoholi na terenie hotelu. Oman to kraj muzułmański, w którym panuje prohibicja. Odstępstwo od tej reguły stanowią tereny hoteli w których przebywają międzynarodowi goście. Chcący rozwijać turystykę Sułtan, doskonale zdaje sobie sprawę, że brak alkoholu w obiektach stanowiłby poważną barierę rozwoju tej gałęzi gospodarki, dlatego napoje wyskokowe serwowane są w wyznaczonych godzinach i szczegółowo określonych miejscach. Spragnieni drinków i piwa mogą skosztować ich od 12 do 15 i od 18 do 22:30, zaś w piątki od 14 do 22:30 wyłącznie na terenie wyznaczonych barów. Nie ma możliwości przemieszczania się z drinkami, obsługa dyskretnie zwraca uwagę spacerującym z kieliszkami delikwentom. Ten ukłon w stronę turystyki nie uważam za niedogodność, tylko część lokalnego kolorytu. Alkohole serwowane na terenie hotelu są dobre, mocne i markowe, co w pełni rekompensuje niedogodności „godzinowe”.

SPORT I REKREACJA

 

 Hotel posiada jeden duży basen składający się z dwóch kaskadowo ułożonych części oraz płytki brodzik dla dzieci (co ciekawe często zajmowany przez dorosłych, ponieważ głębokość pozwala na równoczesne leżenie i opalanie 🙂 ). Basen jest na tyle duży, że nawet przy wysokim obłożeniu Rotany, nie ma w nim tłoku. Przy niewielkich wahaniach temperatury między dniem i nocą, woda w basenie nie ma kiedy spaść- w kwietniu, wejściu do basenu towarzyszyło uczucie zanurzania się w gotującym garnku zupy.

 Osobna kwestią jest fakt, że większość gości korzysta z rajskiej plaży i kąpieli w morzu.

 RS to hotel właściwie nieanimacyjny. Za dnia nie dzieje się nic lub dzieje się niewiele, jednak taki jest właśnie styl hoteli tej części Półwyspu Arabskiego. Jest spokojnie, cicho, bez krzykliwych animatorów i ciągnięcia za ręce w kierunku boiska.

 Wieczorami mają miejsce stosunkowo skromne, jednak stylowe programy animacyjne. Ktoś zaśpiewa, ktoś zatańczy- w sam raz, żeby powoli sączyć drinka przy barze.

PLAŻA

 Prawdziwy skarb Rotany. Biały, miękki piasek, który łagodnie schodzi do morza. Plaża jest długa, szeroka, ciągnie się aż do samego miasta Salalah. W obrębie leżaków obsadzona jest palmami, co nadaje jej karaibski charakter. Część budynków znajduje się niemal na plaży, zaś z tych najdalej położonych- do plaży dojdzie się w 3 minuty (hotel nie jest „rozlany” w głąb lądu, lecz na boki, wzdłuż plaży, dzięki czemu żaden budynek nie jest daleko od morza).

 Hotelowa plaża składa się z dwóch części- jedną z nich stanowi niewielki, wydzielony odcinek z łóżkami balijskimi (tzw. Laguna Beach, do której wstęp jest dodatkowo płatny i której goście mogą korzystać z usług kelnerów donoszących napoje alkoholowe, bezalkoholowe oraz kokosy) oraz zdecydowanie większa część ogólnodostępna. Podczas moich dwóch pobytów w hotelu- przy stosunkowo niskim obłożeniu w marcu oraz wysokim w kwietniu, ilość leżaków była wystarczająca, wychodząc z pokoju nawet w południe można było znaleźć dla siebie miejsce. Jedyną zmianą była aktywność ratownika, który w kwietniu nie pozwalał na rezerwację leżaków– wszystkie pozostawione na dłużej ręczniki lądowały w budce przy plaży.

 Niemal codziennie, między 10 a 12 w pobliżu plaży krążą delfiny. Warto wytężyć wzrok i wypatrywać tych niezwykłych ssaków.

 Będąc w RS polecam długie spacery brzegiem morza. Z nieznanych nikomu przyczyn hotelowi goście krążą tylko w obrębie wystawionych leżaków, niewielka część zapuszcza się dalej. Szkoda, bo samotny spacer przepiękną, białą i przede wszystkim, pustą plażą to niezwykłe przeżycie. Mój rekord to przejście 11 km- spróbujcie go pobić, naprawdę warto!

ZAKUPY

 

 Dla leniuchów w hotelu działa wypożyczalnia aut i sklepik z pamiątkami. Zdecydowanie bardziej polecam ruszyć się do Salalah, zwłaszcza na lokalny bazar, ponieważ pamiątki oferowane w RS nie są najwyższych lotów (choć ceny już tak). Jest tu mydło i powidło. Trochę ciuchów, kremy do opalania dla zapominalskich (w absurdalnie wysokich cenach), magnesy i jakieś dramatycznie brzydkie pamiątki. Przyznaję się jednak bez bicia, że raczkujący przemysł pamiątkarski (jego toporność i tandeta) urzekły mnie do tego stopnia, ze zakupiłam znajdującą się poniżej figurkę Omanki, która radośnie kiwa przyczepioną do sprężynki głową. 🙂

PODSUMOWANIE

 Ciężko jest znaleźć hotel o którym nie można powiedzieć nic złego. Taka właśnie jest Rotana Salalah. Jest to kompletny, wspaniały kompleks, któremu absolutnie niczego nie brakuje. Wszyscy, którzy pragną spokoju- znajdą go; ci, którzy łakną cudownej plaży- będą ją mieli; smakosze odnajdą znakomite przysmaki, a entuzjaści dobrej architektury rozpłyną się nad detalami. Rotana Salalah to luksus w rozsądnej cenie. Hotel pięknie położony, dobrze prowadzony i z solidnym zapleczem. Gdyby wszystkie hotele takie były to działy zajmujące się reklamacjami w biurach podróży przestałyby istnieć. Polecam!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*