Wakacje dobiją Ziemię

Im bardziej jednorazowo tym lepiej. Bo czysto, bo bez zarazków, bo higienicznie. Nasze urlopy to góra śmieci. My z wakacji zabieramy wszystko, co w danym miejscu najlepsze, jednocześnie zostawiając po sobie wszystko, co najgorsze. Nasze urlopy dobiją Ziemię.

Nasze wakacje są jak wejście do świata miniatur i jednorazówek. Plastikowy świat all inclusive- przed nami rajska plaża i słońce tropików, a za nami kupa odpadów, z którymi, zwłaszcza. biednych krajach, nikt nie wie co robić. I to nie oni, tylko MY, turyści możemy coś zmienić.

To proste- bez popytu nie będzie podaży, bez dobrych opinii nie będzie sprzedaży. W duże mierze, to my, turyści, możemy sprawić, że hotele postawią na ekologię. Dam Wam 13 dobrych rad jak małymi kroczkami, na swoich urlopach, możemy dać matce naturze nieco odetchnąć.

13. Nie korzystajmy z hotelowych klapków!

Nie są ani wygodne, ani praktyczne, ani ładne. Hotelowe paputki to nie wnoszące niczego do naszego urlopu, badziewie. Owszem, w sytuacjach awaryjnych ratują życie, znam jednak osoby, które mimo posiadania własnej pary japonek , używają hotelowego “obuwia”. Zapakowane w plastik, stworzone z najtańszych materiałów są materiałem na śmieci.

12. Nie jedź! Idź!

Jazda busem na plażę to jeden z najbardziej bezsensownych pomysłów hotelarzy. O ile rozumiem obiekty znajdujące się w znacznej odległości od plaży, tak kompletnie nie jestem w stanie objąć umysłem pokonywania stu metrów busikiem (częste zwłaszcza w Turcji). Turyści kochani, nie jeździjmy! Mamy nogi, a okoliczności przyrody są piękne- taki spacer to doskonały wstęp do całodniowego leżakowania na rajskiej plaży!

11. Nie dla ulotek hotelowych!

Ulotki w recepcji, ulotki w restauracji, ulotki w hotelowym SPA, osobne w pokoju, w barze przy plaży, przy basenie i w lobby. Papier , papier, papier i jeszcze raz papier. A po wymianie turnusów dodruk. I tak w kółko. Zwracajcie hotelarzom uwagę, żeby nie drukowali takiej ilości ulotek, karteczek, karteluszków, bonów, gazetek. Z ulotkami można zaznajomić się w recepcji i oddać je, zrobić im wcześniej zdjęcie dzięki czemu zawarte w nich informacje zawsze będziemy mieć pod ręką.

Coraz więcej obiektów stosuje aplikacje, dzięki którym można dowiedzieć się najświeższych informacji o dostępnych w hotelu atrakcjach, możliwościach korzystania z restauracji oraz SPA.

10. Szanujmy wodę!

Podczas wakacji nie musimy lać wody strumieniami. W miejscu naszych wakacji traktujmy prysznic tak samo, jak u siebie w domach- skoro dbamy o niskie zużycie i niewysokie rachunki, to pamiętajmy, że często w miejscu naszych wakacji często występują niedobory wody i jest ona dla wielu towarem luksusowym.

9. Surowo oceniajmy otoczenie hotelu!

Wokół pięknych kompleksów hotelowych często rosną góry śmieci. Wielu hotelarzy wychodzi z założenia, że tylko na terenie ich obiektów ma być czysto i estetycznie- nauczmy ich, że cała sceneria, a nie tylko jej wycinek, ma znaczenie. Zwracajmy uwagę na śmieci, nieczystości, odpady pozostawione w pobliżu hoteli! Zgłaszajmy to w recepcji, piszmy na portalach z opiniami. Znam przykłady obiektów, które pod ciężarem negatywnych recenzji, zaczęły dbać o otoczenie. To, że teren nie należy do nich, nie oznacza, że ma być brudny. Hotel nie jest samotną wyspą, tylko ma swoje sąsiedztwo. Śmieci tuż za płotem, ścieki spuszczane do morza, kilogramy odpadów sto metrów od hotelu mają bezpośredni wpływ na wypoczynek, ponieważ te wszystkie substancje dostają się do ziemi i wody- kiedy wydaje się, że kąpiemy się w krystalicznie czystym morzu, w rzeczywistości otaczają nas mikroplastik i odpady.

8. Mniej mięsa!

Bardzo często na czas wakacji zmieniamy dietę. Rozumiem, że każdy z nas chce zaznać odrobiny luksusu i spróbować nowych smaków- róbmy to jednak z głową. Starajmy się zarówno w życiu codziennym, jak i podczas urlopów ograniczać spożycie mięsa. Według szacunków, 18% emisji gazów cieplarnianych produkuje sektor produkcji mięsa. To więcej niż światowy transport (samoloty, samochody, kolej)!

Jako zadeklarowany mięsożerca nie będę nikomu prawić morałów o wegetarianizmie, po prostu jedzmy odrobinę mniej mięsa. Jedna potrawa mniej na wakacjach to może kropla w morzu, ale w przypadku milionów turystów, to już całkiem spore jezioro.

7. Miej swoje kosmetyki!

Hotelowe miniaturki z kosmetykami to jedna z największych bolączek matki natury. Żel pod prysznic, szampon, balsam do ciała, do tego czepek kąpielowy, torebka na odpady higieniczne. Wszystko plastikowe. Wszystko jednorazowego wykorzystania. Wszystko kiepskiej jakości.

Uwierzcie mi, w przytłaczającej większości hoteli, w miniaturkach znajduje się najgorszy sort kosmetyków. Są to rzeczy, na które nie zwrócilibyście w sklepie najmniejszej uwagi. Każdy z kosmetyków, który aktualnie macie na półce w domu jest sto razy lepszy od tego, co serwują nam hotele. Nie trujcie siebie chemią, a miejsca wakacji nie zarzucajcie plastikiem- opakowania są jednorazowe i nie są napełniane kolejny raz.

6. Nie dla miniaturek z jedzeniem!

Masełko, dżemik, miodek, margaryna. Wszystko w małych, plastikowych opakowaniach. Jeśli macie wybór- nie bierzcie jednorazówek! Wybierajcie otwarty bufet, skąd można samemu wydzielić sobie miód, dżem lub masło. Zawsze, gdy mam wybór staram się unikać bezsensownej produkcji plastikowych odpadów. Zwracajmy uwagę kelnerom, zostawiajmy opinie hotelarzom- wyobraźmy sobie 1000 pustych opakowań po maśle i tak codziennie przez rok. Jest to prawdziwa góra plastiku, a hoteli są setki tysięcy..

5. Woda z dystrybutora!

W ciągu dnia powinniśmy pić ok. 2 litrów wody. Są to cztery półlitrowe lub dwie litrowe butelki każdego dnia. I tak każdy z nas przez minimum tydzień. W wersji minimum to 14 butelek, w wersji 0,5- 28. A niektórzy piją więcej. I tak niemal każdy z turystów. Plastikowe butelki po napojach to zmora, zwłaszcza gdy nie podlegają segregacji. Wyobraźmy sobie wielkie hotelowe kompleksy na Riwierze Tureckiej, które w sezonie przeżywają oblężenie kilku milionów turystów. A teraz pomyślmy o ilości plastikowych butelek, które po tych turystach zostają.

Aktualnie można kupić świetne butelki z filtrem, które można napełniać wielokrotnie. Zamiast produkować śmieci na potęgę, możemy mieć ze sobą własną butelkę wielokrotnego użytku. Pijmy wodę z dystrybutorów- dzięki filtrom będzie ona gotowa do spożycia w każdej szerokości geograficznej!

4. Słomkuj po swojemu!

Plastikowe słomki to przekleństwo. Jednorazowe i lekkie- przy podmuchu wiatru lecą w swoją stronę. Odlatują z naszych drinków, wyskakują ze śmietników. Lądują wszędzie.

To niby mała, kolorowa słomeczka, ale… są ich tysiące, setki tysięcy. I latają sobie po świecie i morzach. Czy chcemy utonąć w plastiku? W bezsensownych, nie wnoszących niczego, pseudoprzyjemnościach? Nie bierzmy słomek do zamawianych napojów, zwracajmy uwagę kelnerom, a jeśli naprawdę lubimy sączyć drinki przez słomkę to… kupmy własne, wielokrotnego użytku albo biodegradowalne! Z jedną słomką można wtedy zjechać cały świat, pozostawiając po sobie porządek.

3. Nie zmieniaj kubków jak rękawiczek!

Plastikowe kubeczki, talerzyki i sztućce… Co drink to nowy kubek, co ciasteczko to talerzyk, co danie to sztućce. I tak w kółko. A przecież jeden talerzyk (nawet plastikowy) może posłużyć kilkukrotnie, a plastikowy kubeczek może być napełniany wielokrotnie nawet wiele dni. To w wersji minimum.

Najlepiej jednak na wakacje wziąć swój plastikowy lub termiczny kubek i… nie martwić się o segregację odpadów oraz miejscową przyrodę. Co więcej, drink w kubku termicznym, zwłaszcza na Kubie lub w Meksyku to wybawienie, ponieważ w przeciągu pięciu minut nie staje się ciepłym, alkoholowym sikiem. Polecam także zakup sztućców- własne, nawet wymyte mydłem, są niejednokrotnie czystsze niż te brane z brudnego, ogólnodostępnego kubka, wymacanego przez setki innych osób.

2. Nie karz prać- nie jesteś przecież brudasem!

Odpowiedzmy sobie szczerze- ile razy w miesiącu wymieniamy w domu pościele i ręczniki?

No właśnie.

Czy zatem potrzebujemy codziennej wymiany ręczników i pościeli na wakacjach? Każda wymiana związana jest praniem, niejednokrotnie w wielkich, chemicznych pralniach. Chemia, woda, prąd. A przecież tak niewiele trzeba by to ograniczyć- wymiana ręcznika co dwa dni, a pościeli raz na pobyt? Chyba nie będzie tak źle?

1. Nie przeginaj z jedzeniem!

Ale to wygląda pysznie! I jeszcze to! I tamto! O, i tutaj super deserek!- trzy rundki wokół hotelowych bufetów i na talerzu mamy niezłą górę jedzenia.

Oczywiście, że też mam na sumieniu masę grzechów! Nie piszę do Ciebie z piedestału świętej i krystalicznie czystej. Wiele razy nałożyłam sobie tonę jedzenia i w połowie wiedziałam już, że albo eksploduję albo będę musiała porzucić wypełniony po brzegi talerz.

Dzisiaj nakładam duuuuużo mniej i w pierwszej kolejności to, co na pewno zjem. Zanim cokolwiek wezmę z bufetu, robię rundkę by zapoznać się z dostępnymi daniami. Wrzucanie na talerz każdej zauważonej potrawy jest pozbawione sensu.

W hotelach marnują się codziennie tony jedzenia. W jednym z egipskich hoteli widziałam w recepcji codziennie aktualizowaną rozpiskę, ile jedzenia zostało wyrzucone (chodziło o to zebrane z talerzy). Rekordem było 740 kg.

740 kg. 7 4 0 kilogramów. Chyba nie muszę nic więcej pisać?

komentarze 3

  1. Bambusowe słomki wielokrotnego użytku – rzucasz do torebki i masz je ze sobą wszędzie!

  2. Nie używaj chemii do mycia na plaży. Spłucz się tylko wodą. Ta chemia idzie w piach i do morza. Ścieki z kanalizacji idą najpierw do oczyszczalni.

  3. Ad 12 – Trochę mnie ten punkt zdziwił, ale może dlatego, że świadomie wybieram miejscowości z komunikacją zbiorową na akceptowalnym poziomie i z niej korzystam.
    Ad 8 – No szans, jestem mięsożercą. Warto jednak zauważyć, że różne rodzaje mięsa są w różnym stopniu nieekologiczne.
    Ad 7 – NIE ZAWSZE! W austriackim Tyrolu miałem najlepszy środek do mycia, jaki w życiu widziałem. Mydło plus szampon plus piana w kąpieli tak trwała, że miałem problemy z jej usunięciem na koniec kąpieli. Mydło w Bonn też było OK. „Najgorszy sort”, to bywa na PKP-IC (mydło w kostkach lub zmielone).
    Ad 2 – Prywatnie zgoda, ale skoro hotel ma taki standard… Zgodnie z instrukcją wieszałem ręczniki na wieszakach, prane miały być tylko te zostawione na podłodze. Pomimo, że żadnego ani razu nie zostawiłem na podłodze, to i tak co dwa dni były zmieniane. Trudno, bym się o to kłócił.
    Z pozostałymi punktami w pełni się zgadzam i zwykle sam tak robię.
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*