Zima w Turcji- fakty i mity

Po wielu nieskutecznych próbach uruchomienia zimowych połączeń na Riwierę Turecką, wreszcie się udało. Już drugi sezon (zimowy) możemy polecieć do niesamowicie popularnej latem Antalyi. Kierunek, który uznawany jest za wakacyjną mekkę, zimą stanowi zagadkę wokół której urosło wiele mitów. Spróbuję się z nimi rozprawić.

Turcja jest tak samo ciepła zimą i latem. MIT

Nie, Turcja nie jest tak samo ciepła zimą i latem. Przede wszystkim, Turcja to ogromny kraj, który jest bardzo zróżnicowany pogodowo- podczas gdy w jednym miejscu może wiać, zacinać śniegiem i odmrażać nos, w drugim- można się opalać. Skupmy się jednak na Riwierze Tureckiej.

W wakacje temperatury w tej części tureckiego wybrzeża mogą sięgać 40 stopni (przeżyłam to), natomiast zimą oscylują między 12-20 stopni. Skąd ta rozbieżność? Wszystko zależy od ilości chmur i nasłonecznienia, ale zacznijmy od początku…

Zima na Riwierze Tureckiej to czas przypominający polską wiosnę- można trafić na ulewne deszcze, piękne słońce, kompletną flautę, sztorm i wiatr, chłód i przyjemne ciepło (bez upałów, oczywiście). Podczas tygodniowego pobytu w grudniu doświadczyłam każdego z tych stanów pogodowych- były dwa dni z intensywnym deszczem, dwa dni pod chmurką, które były idealną okazją do zwiedzania oraz dwa ciepłe dni, które swobodnie można było spędzić na plaży. Pamiętajcie jednak, że “plażowych” godzin w ciągu dnia są dwie-trzy, im niżej słońce jest na niebie, tym robi się chłodniej.

Zimą w Turcji można poleżeć przy basenie i wyszaleć w aquaparku. MIT

Tuż po wylądowaniu w Turcji, widząc za zroszonym mżawką oknem samolotu kałuże, usłyszałam męski głos obwieszczający swojej rodzinie: “No i super! Teraz się wypadało, więc jutro będzie pięknie- od rana idziemy na basen i do aquaparku”.

Oho, będzie grubo!- pomyślałam. Odezwało się we mnie zboczenie zawodowe i zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś nagadał tej rodzince bzdur, czy sami to sobie wymyślili (często gdy klient coś wymyśli to nikt nie jest w stanie mu tego wyperswadować, więc i tę opcję biorę pod uwagę). W każdym razie- aquaparki, zarówno hotelowe, jak i te z oferty zewnętrznej są zamknięte w okresie zimowym (!), w kwestii basenów natomiast- nie polecam kąpieli w basenach, które nie mają podgrzewanej wody. Temperatura nocą potrafi spaść do 5-7 stopni, natomiast za dnia woda w basenie nie ma kiedy się ogrzać. Turcja zimą to kierunek spacerowo-relaksacyjny z szansą na drobne plażowanie przy sporej dawce szczęścia, tematy basenowo-zjeżdżalniane polecam od kwietnia do października.

Zimą w Turcji wszystko jest zamknięte. MIT

Zimą w Turcji nie wszystko jest zamknięte, ale trzeba być przygotowanym, że będzie działać zdecydowanie mniej knajp, restauracji i sklepów niż w okresie letnim. Zdecydowanie nie polecam wybierania hoteli poza głównymi kurortami (Alanya, Antalya, Side), ponieważ tam niemal na pewno wszystko będzie zamknięte.

Jako że był to mój trzeci wypad na Riwierę Turecką (a szósty do tego kraju), pokonując kilkukrotnie trasę wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego miałam oczy szeroko otwarte- wypatrywałam hoteli, w których już byłam (a widziałam ich ponad 40) oraz znajomych miejsc. Ogromne wrażenie zrobił na mnie zamknięty bazar Alara, który kojarzę jako świątynię podróbek i wszelkiej tandety- normalnie mieści się tam około 2 tysięcy sklepów, sklepiczków i kramów. Zimą to miejsce zamknięte na cztery spusty (może nawet więcej).

W Alanyi i Side przy głównych ulicach handlowych działało niemal wszystko. Owszem, towary nie wylewały się ze sklepowych półek, a na ulicach nie bębniła głośna muzyka, ale można było oddać się spokojnym zakupom.

Zimą w Turcji nie są organizowane wycieczki fakultatywne. MIT

Wycieczki fakultatywne zimą odbywają się, jednak ich ilość jest okrojona.

Nie odbywa się większość rejsów- przede wszystkim zima na Riwierze Tureckiej to czas, gdy morze może (ale pięknie mi się to napisało!) być niespokojne, ponadto- jego temperatura nie jest tak przyjemna jak w miesiącach letnich (chociaż dla przyzwyczajonych do bałtyckiego chłodu rodakom i tak wyda się ciepłe).

Odbywają się wycieczki na Pamukkale, do Kapadocji (zimą to magia w czystej postaci- pamiętajcie jednak, żeby wziąć ciepłe ubrania, bo temperatury mogą oscylować w okolicach 0 stopni), na zakupy do Alanyi/Antalyi (w zależności gdzie jesteście), do Side i Manavgat oraz Demre-Myra-Kekova. Zdecydowanie jest co robić.

Hotele nie mają ogrzewania. FAKT

Potwierdzam. Nie uświadczycie tu kaloryferów. Dogrzewać można się klimatyzacją- jednak każdy, kto kiedykolwiek próbował dogrzewać się klimatyzacją wie, że nie zawsze jest to łatwa sprawa. Przede wszystkim, klimatyzacja musi mieć opcję grzania, a nie klimatyzowania bądź nawiewu- w innym wypadku, nawet jeśli nastawicie klimę na 30 stopni, będzie wam dmuchać niekoniecznie ciepłym powietrzem. Właśnie taka sytuacja spotkała nas w hotelu- bez opcji grzania, pokój był zawiewany przez letnie powietrze. Jak się domyślacie- niewiele to dawało, gdy za oknem było 8 stopni i lał deszcz.

Może padać przez tydzień. FAKT

Zima na tureckim wybrzeżu to czas, gdy przyroda “odpoczywa” po upalnym lecie- słońca jest mniej, chmur trochę więcej, z nieba lubi spaść deszcz. Najczęściej są to intensywne, lecz stosunkowo krótki opady, niestety- może trafić się również tak, że kiepska pogoda będzie utrzymywać się przez kilka dni.

Poza sezonem ceny w sklepach na wybrzeżu są niższe. FAKT

Generalnie poza sezonem sprzedawcy są mniej chętni do zabawy w targowanie i zamiast wchodzić w teatralną rozgrywkę zbijania ceny, oferują towary w bardzo atrakcyjnych cenach. Podczas grudniowego pobytu, kilkukrotnie pytałam o ceny rzeczy o które w miesiącach letnich walczyłam jak lwica, próbując wszystkich dramatycznych zagrywek- łapania za głowę, odrzucania ceny, wychodzenia ze sklepu. Każdorazowo cena podawana przez sprzedawcę była niemal identyczna z tą, którą udawało mi się wywalczyć w wakacje.

Ponadto, sami sprzedawcy, tak lubiący latem wciągać turystów w dyskusje i targowanie, mówili, że to ostateczna cena i ewentualnie zbijali ją o kilka-kilkanaście lir.

Hotele mogą być częściowo zamknięte. FAKT

Po pierwsze, poza sezonem na Riwierze Tureckiej hoteli działa garstka (biorąc pod uwagę ile ich jest). Po drugie, działające hotele właściwie nigdy zimą nie mają pełnego obłożenia (czyli nie są wypełnione gośćmi na 100%). Po trzecie, pogoda rzadko kiedy sprzyja siedzeniu do nocy w barze przy basenie lub na plaży, a więc… hotele mogą działać tylko częściowo. Oznacza to, że w pięciopiętrowym  hotelu są otwarte tylko dwie kondygnacje, nie będą działać bary przy basenach i na plaży, z czterech restauracji, które posiada hotel funkcjonować będzie jedna.

Wszystkie te informacje zawarte są w opisach hoteli na stronach organizatorów. Hotelom nie opłaca się otwierać wszystkiego, ponieważ koszty utrzymania barów, restauracji oraz pracującej w nich obsługi, będą wyższe niż zarobek. Większość hoteli działa “na pół gwizdka”, starając się jednak zachować odpowiedni standard.

W Alanyi zimą nie ma co robić. MIT

 Żeby tak powiedzieć trzeba być… dzbanem. 🙂 W Alanyi zdecydowanie jest co robić, nawet gdy nie ma przysłowiowej “lampy” i nie można iść na plażę. Oczywiście, w czasie deszczu ilość atrakcji zdecydowanie się kurczy, ale i na to jest rada. W nasz najbardziej deszczowy dzień postanowiłyśmy odwiedzić jaskinię Damlatas. Wychodząc z hotelu minęłyśmy “polskie lobby” naświetlające sobie twarze telefonami komórkowymi (ach ten zasięg wifi), wyskoczyłyśmy na pobliski przystanek, dalej autobusem podjechałyśmy nieopodal wejścia do jaskini i będąc przekonane, że w środku będą dzikie tłumy (w taki dzień osłonięta od deszczu jaskinia wydała nam się najdogodniejszą atrakcją) wkroczyłyśmy w… pustą przestrzeń. Oprócz nas, były tam trzy osoby… Cóż, nudni ludzie zawsze będą się nudzić.

 Poza tym, gdy nie pada- można posnuć się po mieście, wejść na wzgórze z ruinami zamku, zjechać w dół kolejką (kolejność może być oczywiście odwrotna), wypożyczyć rower, iść do którejś z przytulnych knajpek- posiedzieć i pogadać z obsługą/właścicielem, pojechać w pobliskie góry i połazić po nich, skorzystać z którejś z siłowni na otwarty powietrzu, przejść się na dworzec autobusowy (otogar) i zobaczyć dokąd odjeżdżają autobusy i po prostu jechać gdzieś dalej (Side? Manavgat? A może Antalya?). Opcji jest masa!

Poza sezonem letnim jest mniej podrywaczy. FAKT

Musiałam to napisać! 🙂 Podobnie, jak w każdym kurorcie turystycznym na świecie, tak i tutaj, osoby pracujące w turystyce to najczęściej ludność przyjezdna. Na Riwierze Tureckiej nazywani są oni “Taurus boyami”. Zjeżdżają tłumnie do tureckich kurortów, gdzie zatrudniają się w hotelach, restauracjach, dyskotekach i sklepach- miesiące wakacyjne to dla nich nie tylko złote żniwa w kwestii finansowej, ale także czas żeby odbić sobie nudne miesiące spędzone w wioskach z daleka od wybrzeża. No i odbijają sobie podbijając niewieście serca. 🙂 Zimą nikt nie będzie za wami ganiał na plaży, nie napotkacie rozmarzonego spojrzenia ciemnych oczu, ani nie usłyszycie wyznań miłości po dziesięciu minutach rozmowy. Przykro mi. 😉

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*