Co się dzieje z twoimi wspomnieniami?

Robienie zdjęć nie jest już tylko domeną wakacyjnych wyjazdów. Zdjęcia robimy ciągle. Uwieczniamy niemal wszystkie chwile. Co robić z tymi wszystkimi zdjęciami? Oto garść moich sposobów.

Pamiętacie zdjęcia robione aparatami analogowymi, do których wkładało się klisze? Miało się wtedy 36 klatek. 36 możliwości zrobienia zdjęć. Dzisiaj, robimy niekiedy 36 podobnych ujęć, by uzyskać to JEDNO najbliższe ideału. Wtedy, 36 klatek musiało wystarczyć na całe wakacje. Na cały urlop.

Tworzenie albumów zdjęć do ebooka o Bułgarii pokazało mi ile niekiedy potrzeba prób, by zdjęcie wyszło idealnie

Chyba większość z nas pamięta oczekiwanie na zdjęcia, które później okazywały się źle skadrowane, prześwietlone, za ciemne albo… my wyglądaliśmy tak niewyjściowo, że oblatywał nas blady strach ilekroć album ze zdjęciami był wyciągany w trakcie rodzinnych spotkań.

Aparaty cyfrowe, telefony, karty pamięci i dyski zmieniły nasz sposób fotografowania. Fotografujemy obficie – wszystko, wszędzie, bez limitów. Galerie w telefonach są pełne zdjęć i… co dalej?

Podrzucam Wam kilka pomysłów jak wykorzystać zdjęcia z wyjazdów tak, by nie stały się tylko cyfrowymi śmieciami.

Po pierwsze, segreguj!

Nie pozwól żeby Twoje zdjęcia zginęły w niebycie. Znam to z autopsji – swojego czasu przerzucając fotki z telefonu, foldery tytułowałam “Zdjęcia z Iphone”, ewentualnie “Zdjęcia z Iphone 2020”. Możecie sobie tylko wyobrazić, co dzieje się w takich folderach – jest to doskonałe studium chaosu. Od print screenów z polecanymi kremami do opalania przez fotki Tosiodziecka z przedszkola aż po wyżyny mojej fotografii podróżniczej. Kilka, czasami kilkanaście tysięcy zdjęć bez ładu i składu. Zdecydowanie lepiej jest przerzucać zdjęcia partiami – katalogując je miesiącami, miejscami lub wydarzeniami.

Po drugie, bezpieczeństwo!

Masz wszystkie zdjęcia w jednym miejscu? Tylko w jednym?! Jako osoba, która przez trzy lata przerzucała wszystkie zdjęcia na jeden dysk zewnętrzny, który pewnego dnia po prostu przestał działać… powiadam Ci – zgraj zdjęcia na chmurę, drugi dysk lub kartę. Stres, gdy okazuje się, że urządzenie na którym do tej pory znajdowały się zdjęcia odmówiło posłuszeństwa jest niesamowity. Podobnie jak kwota, którą trzeba zapłacić za profesjonalne odzyskiwanie danych.

Po trzecie, kreatywność!

Znam wiele osób, które swoje zdjęcia ma skutecznie ukryte przed światem. A szkoda. Wystarczy konto na Instagramie i regularne wrzutki, by nasze zdjęcia cieszyły oczy nie tylko przyjaciół i rodziny. Jasne, nie każdy musi być instagramerem i celebrytą, ale z doświadczenia wiem, że publikacja zdjęcia na IG stanowi doskonałą formę przesiewu setek zdjęć, z czego dziesiątki to właściwie niczym nie różniące się od siebie ujęcia. Przygotowując się do publikacji na IG wybieramy najlepsze możliwe zdjęcie, dzięki czemu nasza galeria to zbiór najbardziej wartościowych fotek. Chcąc pokazać komukolwiek zdjęcia łatwiej otworzyć swoją galerię na IG niż przebierać w odmętach galerii liczącej kilkanaście tysięcy obrazków.

Bardzo niedocenianą aplikacją jest Pinterest. Jeśli IG możemy nazwać galerią zdjęć, tak Pinterest stanowi skarbnicę inspiracji. Dzięki tej aplikacji możesz zainspirować innych tworząc opisane albumy i wrzucając swoje zdjęcia. Inni użytkownicy mogą zapisać Twoje zdjęcia w swoich kolekcjach tworząc foldery pełne inspiracji.

Na Pintereście można tworzyć całe albumy ze zdjęciami innych użytkowników – mogą one nas ciekawić, inspirować, albo po prostu wprowadzać w dobry nastrój

Po czwarte, zmaterializuj!

Wywołane zdjęcie zyskuje materialną wartość. Wywołane zdjęcie to namacalny dowód, zmaterializowane wspomnienie, utrwalona chwila. Od zawsze uwielbiałam energię wywołanych klatek. To zupełnie inny poziom odbioru zdjęć. Lubiłam wybierać odpowiednie zdjęcia, a następnie segregować je w albumach.

Nie lubiłam natomiast jednego – w albumach brakowało miejsca na notatki. Owszem, w przeznaczonych miejscach można było wpisać datę, miejsce, czasami jedno lub dwa zdania. Dla mnie to jednak było wciąż za mało. Do tego, własnoręczne podpisanie często psuło estetykę strony. Pamiętam moment, gdy na rynek wchodziły fotoksiążki – byłam nimi zafascynowana. W końcu to my sami mogliśmy stworzyć album – w postaci książki. Zupełnie, jak to, co dostępne jest w księgarniach.

Dzisiaj, kiedy technika poszła do przodu – fotoksiążki tworzone są online z pomocą wyspecjalizowanych kreatorów (takich, jak tutaj). Aktualnie, możemy stworzyć profesjonalnie wyglądające książki z podróży – z opisami, wspomnieniami, notatkami, zdjęciami w różnych kształtach, odmiennych rozkładzie, różnorodnych układach i rozmiarach. Uważam, że to jeden z najlepszych sposobów na to, by uchronić wiele cennych chwil (a przede wszystkim informacji) od zapomnienia.

Piąte, podziel się!

Zdjęcia można wykorzystać na milion sposobów. Również jako prezenty. Nadruk z naszym zdjęciem może być aktualnie na… wszystkim. Kubki, etui na telefon, poduszki, gadżety do pisania… Sama od kilku lat niezmiennie kupuję fotokalendarze. Te największe dostępne, najlepiej w macie. Dawno, dawno temu, wywołując takie kalendarze, bywało, że nasze zdjęcia okazywały się niewystarczająco dobre. Dzisiaj, system sam alarmuje jeśli jakość zdjęcia jest zbyt niska. Co więcej, można skorygować kilka detali, dzięki czemu nasz kalendarz będzie wyglądać jeszcze lepiej!

Dajcie znać jakie macie sposoby na przechowywanie zdjęć!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*