Czy warto lecieć do Bułgarii na wakacje?

To najprawdopodobniej fraza, która rozpala w te wakacje serwery google. I nie ma się co dziwić, turystyczny Kopciuszek ma szansę stać się prawdziwą księżniczką – Bułgarii sprzyja w tym roku wszystko. Nic, tylko korzystać!

Po pierwsze, przepisy!

Bułgaria nie poszła tropem Dominikany, Meksyku oraz Albanii i nie zrezygnowała z testowania turystów. Postawiła natomiast na klarowne i niezmienne przepisy. Już kilka miesięcy temu było wiadomo, że osoby niezaszczepione będą musiały legitymować się negatywnym wynikiem testu. Postawiono jednak na tańsze testy antygenowe, co pozwoliło ograniczyć koszty, które muszą dodatkowo ponosić turyści.

Osoby zaszczepione pełną dawką szczepionki, po dwóch tygodniach od zakończenia cyklu szczepiennego, mogą do Bułgarii wjechać bez konieczności uprzedniego testowania. Niedawno zwiększono również limit wiekowy dla dzieci – testować muszą się dopiero od 12 roku życia, a nie jak ustalono wcześniej – powyżej piątego.

Bułgaria, jako państwo członkowskie UE nie jest wpisane na listę krajów objętych wymogiem obowiązkowej kwarantanny po powrocie. Oznacza to, że zaszczepieni pełną dawką wracają do domu “jak za dawnych czasów”, a niezaszczepieni mogą po powrocie wykonać test antygenowy, którego negatywny wynik zwalnia z kwarantanny. Kraje spoza Schengen i EOG takiej możliwości już nie mają – niezaszczepieni turyści muszą poddać się obowiązkowej, 10-ciodniowej kwarantannie, którą może przerwać jedynie test wykonany po siedmiu dniach od powrotu.

Po drugie, dostępność!

Bułgaria to jeden z kierunków, na które najłatwiej się dostać, ponieważ czartery latają tu właściwie z każdego lotniska w Polsce. Co więcej, dzięki dość gęstej siatce lotów to jedna z nielicznych w tym sezonie destynacji, na którą można lecieć na 10-11 dni, a nie tylko standardowy tydzień i dwa.

Bułgarskie wybrzeże obsługują dwa lotniska. Port lotniczy w Burgas stanowi początek (i koniec) urlopu w południowej części wybrzeża, natomiast z Warny turyści przewożeni są do hoteli na Północy*.

Po trzecie, miejsca!

Na pewno słyszeliście o Słonecznym Brzegu i Złotych Piaskach. To dwa główne, bułgarskie kurorty. Mają one dokładnie wszystko, czego potrzeba turyście na wakacjach. Oba posiadają długie, ładne, piaszczyste plaże. Deptaki, wokół których zlokalizowane są sklepy z pamiątkami, restauracje, bary i dyskoteki. W obydwu znajdziecie całą masę atrakcji oraz setki hoteli o różnym standardzie – począwszy od budżetowych, ekonomicznych obiektów ze śniadaniami skończywszy na luksusowych resortach sygnowanych przez znane światowe marki hotelarskie (Melia, Barcelo, Cooks Club). Dodatkowym plusem Słonecznego Brzegu jest bliskość Nessebaru – prawdziwej architektonicznej perełki – połączonej z lądem nitką drogi i deptakiem. Starówka stanowi doskonałą przeciwwagę dla typowo kurortowej zabudowy Słonecznego Brzegu – jest to prawdziwy raj dla poszukujących lokalnej architektury, zabytków i niesztamowego klimatu. Dodam jeszcze jedno – to jeden z najatrakcyjniejszych instaspotów na bułgarskim wybrzeżu.

Często zapomina się, że główne kurorty stanowią doskonałą bazę do zwiedzania innych miejsc albo… wcale nie muszą być celem samym w sobie. Bułgarskie wybrzeże pełne jest świetnych, nieco bardziej kameralnych miejscówek.

Po czwarte, zwiedzanie!

Jeśli przeczytałeś gdzieś, że w Bułgarii nie ma czego zwiedzać, a wybrzeże jest nieciekawe, możesz być pewien, że autor tej wypowiedzi nie ruszył się poza Złote Piaski lub Słoneczny Brzeg. Bułgarskie wybrzeże usiane jest przepięknymi miejscówkami i tylko od Ciebie zależy jaką Bułgarię zobaczysz.

(Bliżej z południa)

Magia zaczyna się od samej granicy z Turcją – wybrzeże połączone jest jedną nitką drogi, więc dojazd do najciekawszych punktów nie należy do trudnych. Często zapomina się o tym, że Bułgaria jest państwem granicznym Unii Europejskiej, a drugi brzeg Rezowskiej Reki należy do Republiki Tureckiej.

Jeśli brakuje Wam leniwego, lokalnego klimatu to koniecznie odwiedźcie Achtopol. Jest to przepiękna wioska rybacka z porcikiem, wokół którego zlokalizowane są restauracje serwujące ryby i dania bułgarskie, chodnikiem wzdłuż klifu oraz labiryntem krętych uliczek z miejscową architekturą.

Kolejną perełką lokalnej architektury jest Sozopol. Miasto składa się z dwóch części – nowoczesnej, położonej na lądzie oraz zabytkowej – zlokalizowanej na półwyspie. Powiem szczerze, tu dzieje się magia. Plątanina wąskich ulic z piękną, pół – drewnianą architekturą, masa wspaniałych restauracji z fantastycznym widokiem na morze, cudowna cerkiew, która przetrwała panowanie Turków (miejsca wiary nie mogły być wyższe od żołnierza na koniu, więc cerkiew zbudowano… częściowo pod ziemią!), dużo sklepów z lokalnym rękodziełem i wspaniałe widoki. Nie znam nikogo, kto po zobaczeniu Sozopola nadal twierdziłby, że w Bułgarii nie ma co robić.

(Bliżej z Północy)

Granica z Rumunią jest zdecydowanie mniej spektakularna niż ta na południu kraju – wszak oba kraje należą do Unii Europejskiej. Zatem zamiast jechać pod samą granicę, warto zatrzymać się w miejscowości Tyulenovo, która słynie z wysokiego, klifowego wybrzeża oraz… formacji skalnej nazywanej przez wielu Azure Window. Jest to jeden z najciekawszych instaspotów i najbardziej spektakularnych miejsc na bułgarskim wybrzeżu.

Nieco na południe, znajduje się Przylądek Kaliakra. Otoczony wysokimi, kolorowymi skałami cypel robi ogromne wrażenie. Dzięki naturalnemu położeniu, był wykorzystywany w celach wojskowych już za czasów trackich. Ruiny domostw, zabudowań i twierdzy można podziwiać tu do dzisiaj. Kaliakrę uważam za jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć – to bardzo ważne miejsce w historii Bułgarii, a przy okazji punkt, który stanowi totalne zaprzeczenie powielanych na forach internetowych “mądrości” o tym, że Bułgaria widokowo ustępuje innym krajom.

Kaliakrę idealnie można połączyć z Bałczikiem. Moje niekończące pasmo zachwytów nad tym miastem mieliście okazje usłyszeć i zobaczyć na ubiegłorocznych stories (tutaj!). Swoją drugą nazwę, czyli Białe Miasto, zawdzięcza położeniu u podnóża wapiennych skał. Jednak największą atrakcją Bałcziku stanowią Pałac królowej Marii i rozległy ogród botaniczny. Gdybym miała porównać do czegoś Bałczik (choć nie lubię) to byłoby to skrzyżowanie klimatu “Wspaniałego Stulecia” (rumuńska królowa była zafascynowana kulturą bizantyjską) oraz Rivendell z “Władcy Pierścieni”. Jest tu magicznie, bajkowo, niesamowicie zielono, a w przypałacowym sklepiku sprzedawany jest prawdziwy skarb – wino śnieżne (lodowe), które produkowane jest ze zmarzniętych winogron. Wytwarzane jest tylko w kilku miejscach na świecie, a Bułgaria jest jednym z nich.

Jeśli poszukujecie niesamowitych plaż to w północnej części wybrzeża odwiedźcie koniecznie niesamowitą Bolatę z turkusową wodą i punktem widokowym na pobliskim wzgórzu.

Alternatywą dla Bolaty, na której można cieszyć się ciszą i spokojem, jest plaża w miejscowości Albena. Jest to długa, piaszczysta, ciągnąca się kilometrami łacha piachu położona w sąsiedztwie cudownie zielonych wzgórz, z miejscowością, która przecina ładna promenada. Wzdłuż deptaka rośnie wiele fantastycznych roślin – będąc w Albenie, warto zaopatrzyć się w aplikację PlanNet, ponieważ na pewno coś Was zaciekawi (skoro zaciekawiło nawet taki beton jak mnie).

To zaledwie część atrakcji i pięknych miejsc, jakie oferuje bułgarskie wybrzeże. Główne kurorty warto potraktować jako bazy wypadowe i ruszyć na wycieczki fakultatywne lub wynająć auto. Gwarantuję Wam niezapomniane widoki!

Po piąte, hotele!

Przez ostatnie lata, baza hotelarska w Bułgarii przechodzi dużą ewolucję. Wyrasta tu wiele nowych, designerskich obiektów, a starsze hotele poddawane są remontom i modyfikacjom. Odwiedzając i dokonując inspekcji w hotelach rozsianych w różnych częściach wybrzeża, byłam pod ogromnym wrażeniem, jak pięknie prezentują się inwestycje i jaka rewolucja dokonuje się na naszych oczach.

Cook’s Club, który stanowi jedną z najciekawszych propozycji dla wszystkich dorosłych turystów lubiących podróżować, jeszcze kilka sezonów temu był reliktem poprzedniej epoki. Dzisiaj, wyremontowany i doskonale urządzony (no kto nie kocha stylu boho?!), z muzyką na żywo graną przez Dj’ów, fantastyczną częścią rekreacyjną i sąsiedztwem jednego z najładniejszych odcinków plaży w Słonecznym Brzegu stanowi perełkę.

Totalnie wyremontowany jest również Astoria Mare w samym centrum Złotych Piasków. Gdyby nie historyczne zdjęcia, to absolutnie nikt nie powiedziałby, że projekt hotelu nie pochodzi sprzed kilku lat. Nowoczesne wnętrza, pięknie urządzone pokoje, genialna lokalizacja, świetna kuchnia i rodzinna atmosfera, a to wszystko sygnowane przez hiszpańską sieć RIU.

Niemal po sąsiedzku znajduje się obiekt sieci Grifid – przepiękny i nowoczesny Vistamar. Jest to hotel premium, w którym ascetyczny design przeplata się ze stylem boho i aranżacjami z cegły. Co istotne, znajdują się tu specjalne strefy tylko dla dorosłych – m.in. bar z basenem typu infinity na dachu.

W zdecydowanie innym duchu zbudowany został Astor Garden. Hotel, który podbił moje serce, znajduje się w Sveti Kontantin i Elena – jest to najstarsze uzdrowisko na bułgarskim wybrzeżu. Należą do niego baseny z wodami termalnymi, a sposób zaadoptowania plaży na potrzeby hotelu to mistrzostwo. Co tu dużo mówić, Bułgaria ma bardzo bogate portfolio hotelowe.

Z dala od kurortów, na większym terenie i w pobliżu Kaliakry znajdziecie jeden z ciekawszych rodzinnych hoteli – Topola Skies. Aquapark, plac zabaw, boiska sportowe, małpi gaj, a nawet tyrolka… Tam się nie da nudzić! A jeśli juz chcecie się “ponudzić” to polecam basen infinity. Nuda z takim widokiem nabiera zupełnie innego charakteru.

Szóste, po prostu tam leć!

Bułgaria to moje największe podróżnicze zaskoczenie. W zeszłym roku poleciałam tam ze względu na bardzo ograniczoną ilość kierunków, a w tym roku byłam tam… bo chciałam, tęskniłam i marzyłam żeby zobaczyć jeszcze więcej! Nadal macie wątpliwości? Zaraz lecę tam na miesiąc, bo Bułgaria ma tak wiele do zaoferowania, że standardowy tydzień to zaledwie zajawka tego, co posiada ten niezwykły kraj.

Spróbujcie Bułgarii, bo warto. Dwie godziny lotu z Polski, bez konieczności ściągania aplikacji, rejestracji i uzupełniania wielu formularzy. Z bardzo rozsądną polityką dotyczącą obostrzeń, pięknymi plażami, owocami i warzywami dopieszczonymi słońcem, fantastycznymi widokami, klimatycznymi zakątkami, szerokim wachlarzem hoteli i… mogłabym tak w nieskończoność. Po prostu lećcie tam i sprawdźcie na własnej skórze!

*Zdarza się, że gdy zostają ostatnie miejsca w hotelach i samolotach, oferty są łączone – jednak turyści zawsze zostają o tym informowani.

Komentarzy: 1

  1. Szkoda, że nie dodała Pani akapitu o pogodzie, kiedy grozi spiekota, a kiedy deszcze.
    Pozdrawiam.