Dlaczego Turcja jest droga?

Po latach turystycznego niebytu powróciła. Turcja. Królowa wakacji.

Turcja zawsze była świetnym wakacyjnym kierunkiem. Jest to destynacja kompletna- ma góry, cudowne morze, piękne plaże, spektakularne zabytki, odmienną kulturę w wersji soft (taką, którzy turyści lubią, bo jest inna, ale do której warunków nie trzeba się naginać) oraz doskonałą bazę hotelową, która roznosi w pył śródziemnomorską konkurencję. Coś się jednak zmieniło- ostatni sezon zaczął kruszyć mit taniej Turcji.

 Wakacje w Republice Tureckiej nadal są atrakcyjniejsze cenowo od Grecji czy Hiszpanii, ale Wschód powoli zaczyna gonić Zachód. Jak to się stało? Odpowiem Wam w dziesięciu punktach.

10. Jeden z najdłuższych sezonów w basenie Morza Śródziemnego

 Mimo że mogłoby się wydawać, iż wszystkie kraje zlokalizowane na śródziemnomorskich wybrzeżach mają ten sam typ pogody, wcale tak nie jest. A Turcja w tym zestawieniu jest wyjątkowo uprzywilejowana, ponieważ sprzyjającą wypoczynkowi pogodę ma najdłużej- właściwie od połowy kwietnia do końca października jest to doskonałe miejsce na urlop. Podczas gdy w Albanii, Hiszpanii, Włoszech i na północnych wyspach Grecji jest jeszcze chłodno- na plażach Riwiery Tureckiej można się już opalać. Podobnie wygląda schyłek sezonu- gdy z Zakynthos, Sardynii, Korfu i Chorwacji wylatują ostatnie czartery, tureckie kurorty wciąż tętnią życiem.

 Turcy wreszcie zaczynają rozumieć, że długi sezon nie tylko można, ale trzeba wykorzystać w pełni. Po co obniżać ceny skoro ma się do zaproponowania więcej niż konkurencja?

9. Sprzyjająca sytuacja geopolityczna

 Kiedy ostatni raz słyszeliście o wojnie w Syrii? A o kryzysie uchodźczym? Potraficie przypomnieć sobie datę ostatniego zamachu w Turcji? Zakładam, że nie. O Turcji w mediach ucichło. Niewiele mówi się o konfliktach na Bliskim Wschodzie, a temat imigrantów w świadomości społecznej już właściwie nie istnieje.

 Pamięć turystów jest krótka. Jeśli o czymś nie mówią w mediach to znaczy, że tego nie ma. Dopóki w telewizji zapętlano obrazki z dryfującymi na pontonach uchodźcami, klienci w biurach na słowo “Turcja” reagowali jak rażeni prądem. Dzisiaj, kiedy tematu w przestrzeni medialnej nie ma, tworzy się atmosfera sprzyjająca wyjazdom do Republiki.

8. Tania lira

 Wielu powie, że skoro lira jest tania to wakacje w Turcji także powinny być tanie. Owszem. Wakacje w Turcji są tanie, bo gdyby walutą w Turcji było Euro albo Lira cena poszłaby do góry- wakacyjny “towar” oferowany przez Turków stałby się dobrem luksusowym. Oprócz tego aspektu, chciałabym zwrócić uwagę na druga stronę wartości tureckiej waluty- możliwość tanich zakupów na miejscu.

 Jako osoba pracująca w branży, regularnie śledzę wpisy na różnorodnych forach internetowych. Jest to doskonała soczewka, w której widać wszystkie trendy i zjawiska zachodzące w branży. DO Turcji opłaca się jechać, bo wartością dodaną do wyjazdu jest możliwość tanich zakupów. Turyści wymieniają się adresami sklepów, namiarami na bazary, informacjami o aktualnych promocjach w lokalnych sieciówkach odzieżowych.

 Argument tanich zakupów, możliwości korzystania z taniego jedzenia w restauracjach, poruszania się tanim transportem i taniego zwiedzania jest bardzo ważny, a dla wielu kluczowy przy wyborze wakacji. Turcja jest popularna, bo jest TANIM miejscem na zakupy, jest TANIM miejscem do korzystania z tego, co oferuje.

7. Mariaż morza, gór, zabytków i kultury

 Nie ma drugiego takiego kraju, jak Turcja, która ma dostęp do dwóch niesamowicie ważnych turystycznie mórz, posiada fantastyczne góry (spójrzcie na narciarską nowość Itaki- do Turcji Polacy nie latają już tylko ze względu na plaże, ale także poużywać sportów zimowych), ma zabytki klasy zero oraz dość “egzotyczną”, inną kulturę, która w miejscach turystycznych występuje w wersji soft- jest to islam do przyjęcia przez przeciętnego Europejczyka, a nawet islamofoba (z doświadczenia wiem, że wielu takich do Turcji na wakacje lata). Meczety, minarety, wezwania do modlitwy- tworzą tu raczej lokalny koloryt niż opresyjną religię wymagającą od turystów naginania się do jej założeń. Turcja jest jak plastelina, z której każdy może ulepić wakacje na swoją miarę i według własnych wyobrażeń. Chyba żaden iny kraj basenu Morza Śródziemnego nie jest tak elastyczny i wszechstronny.

 Turcy powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że mają wszystko i współczesnego turystę przyciąga się już nie tylko plażami i zabytkami. W wielu miejscach trwają prace nad rozwojem turystyki kwalifikowanej- ścieżek rowerowych, tras trekkingowych. szlaków do wspinaczki. Turysta w Turcji będzie mógł korzystać ze wszystkich dóbr, którymi obdarzyła Turcję matka natura oraz historia.

6. Doskonała baza hotelowa

 Choć nie jestem fanką często bezmyślnej kolonizacji terenów nadmorskich wielkimi turystycznymi resortami, to jednak muszę Turkom przyznać, że dorobili się najlepszej bazy pośród wszystkich graczy w obrębie Morza Śródziemnego. Żaden  inny kraj nie ma tak szerokiej bazy hoteli ekonomicznych, średniej klasy, pięciogwiazdkowych oraz luksusowych. Baza hotelowa Turcji to mozaika wszystkich obiektów, których turysta może potrzebować. Turcja może być budżetowa, może być ekonomiczna, może być w rozsądnej cenie, może być świetna i “na bogato”.

5. Przygotowanie i doświadczenie

 Nie chcę popadać w zachwyt i uwielbienie wobec Turcji, bo genialnych kierunków jest wiele. Na korzyść Turcji przemawia jednak bardzo ważny argument, o którym wiele osób zdaje się zapominać- doświadczenie w turystyce i hotelarstwie.

 Wspomnę tutaj jeden z najnowszych kierunków odkrytych dla polskiej turystyki, Albanię. Kraj,któremu także niczego nie brakuje na drodze do turystycznego sukcesu. Albania ma piękne plaże, wspaniałe zabytki, świetne ceny, nowiutke obiekty, które wyrastają jak grzyby po deszczu, ale… Albańczykom brak doświadczenia. W otwieranych hotelach panuje chaos- obsługa bardzo często nie wie co robić, nie zna swoich zadań, recepcjoniści mylą się, w obiektach jest masa niedoróbek, w restauracjach hotelowych czegoś brakuje, a housekeeping kuleje. Uwierzcie, że nie jest to wina zatrudnionych osób, tylko braku doświadczenia i obycia w świecie turystyki. Managerowie z wieloletnim doświadczeniem potrafią zorganizować wielkie resorty, tylko… trzeba wiedzieć jak. Trzeba mieć się od kogo nauczyć, trzeba mieć gdzie zdobyć doświadczenie.

 Masowa turystyka w Turcji liczy sobie ponad 40 lat! Prawie pół wieku zbierani doświadczenia, nauki obsługi hoteli, ruchu turystycznego, transferów. Można kupić piękne tereny pod hotele, można zapłacić za najlepsze materiały, można promować się w internecie, ale doświadczenie nie ma ceny. Za nie się nie płaci, je się zdobywa.

 Turcy mają rękę do hoteli, a w większości czterogwiazdkowych obiektów wszystko działa jak w zegarku. To też ma swoją cenę.

4. Nadążanie za trendami

 Turecki rynek hotelarski zawsze nadąża za trendami w turystyce, ba, często jest ich inicjatorem. Nie zapomnę momentu otwarcia hotelu Adam&Eve w Belek- była to jedna z przełomowych chwil dla tureckiej turystyki. Oto otwiera się ultranowoczesny, mega designerski hotel nastawiony na imprezy. Dzisiaj to żadna nowość, ale zielona bryła hotelu została otwarta w 2006 r. 13 lat temu świat wyglądał zupełnie inaczej, a Adam&Eve był totalnym novum. Do dzisiaj w wielu kwestiach hotel ten pozostał niedoścignionym wzorcem, choć obiektów takich jak on powstało wiele. Wystarczy wspomnieć, że autor koncepcji wymyślił zaciemnione korytarze, w których jedynymi punktami świetlnymi były wejścia do pokojów. Utrzymane w stylistyce bieli i szkła pokoje szokowały, dzisiaj są już standardem. Do Księgi Rekordów Guinessa został wpisany najdłuższy na świecie (wtedy) bar, a reklamami hotelu były obrandowane samoloty tureckich linii lotniczych. To był absolutny top of the top.

 Dzisiaj turystyka skręca w kierunku hoteli eko. Wielu tureckich hotelarzy wchodzi w ten trend, czemu mocno kibicuję. Moje paroletnie obserwacje pozwalają mi stwierdzić, że rynek turecki to jeden z najszybciej reagujących na turystyczne mody. Po marcowej wizycie w Egipcie widzę, że te dwa narody będą się ze sobą bić w kwestii budowy nowych hoteli w zupełnie nowym, innowacyjnym standardzie. Taką konkurencję szanuję.

3. Kontrakty hotelowe

 Ten punkt nie będzie dotyczyć samej Turcji, a polskich organizatorów, którym w większości niedawno skończyły się kontrakty hotelowe w Republice. Co to oznacza? Kontrakt to umowa między organizatorem a hotelarzem, w którym ustala się ile pokoi i w jakiej cenie będzie do dyspozycji biura podróży w danym czasie. Kontrakty mają różne długości obowiązywania- wraz z ich końcem zaczynają się renegocjacje i rekalkulację. Biura podróży chce żeby pokoje kosztowały jak najmniej, a hotelarz chce żeby biuro zapłaciło możliwie jak najwięcej- obie strony muszą się dogadać.

 Przypomnijmy sobie ostatnie sezony w Turcji- perturbacje zaczęły się w 2015 r., ale największy kryzys przyszedł w 2016 r., kiedy część hoteli z powodu bardzo pesymistycznych statystyk, prognoz i fatalnej przedsprzedaży (First Minute) w ogóle się nie otworzyła na sezon, żeby uniknąć ogromnych strat. Turcji szkodziło wszystko- wojna w Syrii, rzeka uchodźców, konflikty turecko-kurdyjskie, które na Wschodzie skutkowały akcjami zbrojnymi, a także wojujący słowem prezydent, którego wypowiedzi niejednokrotnie cytowały wszystkie światowe media. Kolejne sezony były dla Turcji pasmem nieszczęść i klęsk, ale coś nagle drgnęło. O Turcji przestało mówić się w mediach, sytuacja unormowała się, a klienci zaczęli powracać. Rosnące zainteresowanie w sposób naturalny podnosi ceny. Po co sprzedawać coś, co cieszy się ogromnym powodzeniem w niskiej cenie? Jeśli towar jest rozchwytywany trzeba na nim zarobić. Turcy po zakończeniu bieżących kontraktów znacznie podnieśli ceny.

2. Wysokie ceny konkurencji

 Turkom oprócz sytuacji geopolitycznej, pomogła także konkurencja. Hiszpanie i Grecy po prostu przeholowali z cenami. Jak już wspomniałam w powyższym punkcie, ceny za cieszące się wzięciem produkty można podnosić, ale nie należy przekraczać pewnych zdroworozsądkowych granic. W pewnym momencie wakacje na Majorce w hotelu o niskim standardzie kosztowały prawie tyle, ile urlop na Dominikanie. Mordercze ceny zaczęli także narzucać Grecy, którzy od lat uparcie tkwią w jednym miejscu, choć światowa turystyka rwie do przodu i coraz bardziej podkręca śrubę wymagań. W obliczu bardzo wysokich cen u śródziemnomorskich sąsiadów, klienci zaczęli rozglądać się za czymś “tańszym i dobrym”- naturalnym wyborem była Turcja.

 Można śmiało powiedzieć, że za spektakularnym tegorocznym sukcesem Turcji stoi w dużej mierze konkurencja, która nie zauważyła zmieniającej się sytuacji na światowych rynkach i Bliskim Wschodzie.

  1. Zmiana myślenia o sobie

 Pamiętam początek sezonu 2017 i wizytę koordynatora sprzedaży w naszym biurze. Zapytałam go dlaczego Turcja nie tanieje, choć zainteresowania właściwie nie ma. Oczywistym wydawało mi się wtedy, że Turcy powinni ruszyć do przeceniania i tak okazyjnych już ofert. Regionalny powiedział mi wtedy niesamowicie ważne słowa: “Marta, ale Turcy nie chcą obniżać cen. Hotelarze na spotkaniu z contract managerem powiedzieli, że oferują ten sam wysoki standard co zawsze, mają hotele działające na pełnych obrotach, przygotowali wszystko co najlepsze i dysponują najlepszymi hotelami. Nie będą obniżać cen za wartościowe produkty. Turyści z Polski przyjadą albo poszukają innych rynków”.

 Dlaczego przytaczam tę historię? Bo jest ona znamienna. Turcy po ogromnym kryzysie (byłam w Turcji w 2016 r. i w Marmaris i okolicach było zamkniętych 30-40% hoteli) zmienili tory swojego myślenia. Przestali myśleć o sobie jako kierunku gorszym, biedniejszym, wybrakowanym. Przecież nadal mieli to, co zawsze i to, co turyści uwielbiają. Wydaje mi się, że sami ruszyli sprzedaż kompletną zmianą myślenia i własnego wizerunku… w swoich oczach.

AKTUALIZACJA!

 Turcja może podrożeć także w związku z upadkiem ogromnego koncernu turystycznego Thomas Cook. Chętnych do wyjazdu będzie tyle samo, miejsc mniej. Kolejną kwestią są hotele, których istnienie było zależne od koncernu- według serwisu turystyka.rp.pl w regionie Mugla, Dalaman i Fethiye istnieje wiele małych firm, które obsługiwały tylko tę firmę. Jeśli te firmy upadną, a na rynku zostanie tylko kilka- kilkanaście największych, zaczną one dyktować ceny. Co więcej, wiele instytucji (hoteli, firm transportowych itp.) chcąc ratować koszty może podnosić ceny. Wesług szefa Tureckiej Federacji Hotelarzy touroperator wysyłał do Turcji rocznie ok. 600-700 tys. gości rocznie.

 Przejdę tym samym do konkluzji. Dlaczego Turcja ma być tania? Dlaczego Turcja nie ma być droga? W Turcji otrzymujemy wszystko to, co Morze Śródziemne ma do zaoferowania plus genialne warunki i atrakcje na miejscu. Nie ma drugiego miejsca tak przygotowanego do goszczenia turystów jak Turcja. A za to po prostu trzeba zapłacić.

komentarze 4

  1. Piękny komentarz! Co to za destynacja na obrazku tytułowym?

  2. Pani Specjalistko, co to jest region Megla?

  3. Nic dodać nic ująć rewelacyjny artykuł, w Turcji byłem 6 razy i na 2020 też już wykupiłem wczasy, ale już o 1/3 ceny drożej niż rok temu ale uwazam że warto piękny kraj świetni ludzie bardzo życzliwi.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*