Gdzie polecimy na urlop zimą?

Sezon letni powoli dobiega końca. Start był późny, ale dobry, zaś koniec ciężki, męczący i pełen przeszkód. Po gwałtownym i niespodziewanym zakończeniu operacji do Grecji, oczy branży skierowane są na listopad i początek sezonu zimowego.

Przedłużenie lata

Najprawdopodobniej zima upłynie nam pod znakiem kierunków, które były już dostępne w sezonie letnim i są dostępne przez cały rok. Wśród nich prym powinien wieść Egipt, który postawił na testowanie wszystkich turystów po przylocie. Badanie wykonywane jest jeszcze na lotnisku i po kilku godzinach oczekiwania na wynik, można w pełni (i z ulgą) korzystać z urlopu. Podobnie jak w ubiegłych latach, wiodącymi kurortami będą Hurghada i Marsa Alam. Hotele w Egipcie poddawane są bardzo surowemu prawu w zakresie higieny i zachowania reżimu sanitarnego. Nie jest go z resztą trudno utrzymać- z relacji turystów na licznych forach internetowych, wynika, że obiekty są obłożone maksimum w 40%, a w przypadku jednego z hoteli na ponad 300 dostępnych pokoi obłożenie wynosiło 13… Egipcjanie żyją od lat z turystyki i zdają sobie sprawę, że zamykając obiekty nie tylko nie pomogą sobie, ale wizerunkowo, będzie to przysłowiowy strzał w kolano. Obiekty, które zostały otwarte, nawet dla garstki klientów, działają właściwie na pełnych obrotach. Ta konsekwencja w działaniu na pewno pomoże krajowi faraonów, który od czasów Arabskiej Wiosny zmaga się z kryzysem wizerunkowym.

Podobny model przyjmowania turystów zastosowała Madera, której władze pokrywają koszt testów dla przyjezdnych. Ta niezwykła wyspa, która szturmem zdobyła serca Polaków, wdrożyła strategię zapewnienia turystom poczucia normalności. Testy po przylocie oraz kilkugodzinna izolacja w pokoju do momentu otrzymania wyników badania sprawiają, że nie dość, że w dość łatwy i dokładny sposób można zapobiec ognisku choroby, to jeszcze mając negatywną diagnozę, można korzystać z dobrodziejstw wyspy niemal bez ograniczeń.

Na portugalską wyspę spoglądają z zaciekawieniem jej hiszpańskie kuzynki położone nieco dalej na południe. Wyspy Kanaryjskie przez cały sezon letni były dostępne bez konieczności poddawania się testom, natomiast Hiszpanie dość restrykcyjnie podchodzą do kwestii dystansu społecznego, noszenia maseczek i dezynfekcji. Ostatnio pojawił się pomysł wprowadzenia modelu maderyjskiego, w którym testy będą finansowane z budżetu samorządu Wysp Kanaryjskich. Jest to póki co koncepcja poddawana konsultacjom- narazie na Kanary można latać bez jakichkolwiek obostrzeń.

W kontrze do Madery i Egiptu stoi Tunezja, która postawiła na swobodny przepływ turystów przybywających na jej terytorium jako klienci biur podróży. Nie ma tu obowiązkowych testów, a przepisy dotyczące obowiązku noszenia maseczek są podobne do tych, które obowiązują w Polsce. Według ostatnich danych, turyści z Polski są jedną z najliczniejszych grup przybywających do Tunezji, a tunezyjski rząd w utrzymaniu ruchu upatruje ścieżki do poprawy nadszarpniętego wizerunku. W strategii Tunezji widać żelazną konsekwencję- od dwóch sezonów stawiano na mocną, bardzo dobrą promocję w różnych kanałach. W telewizji zagościły spoty reklamowe, a social media zostały zalane zdjęciami celebrytów i influencerów odkrywające piękno tego nieco przykurzonego kierunku. Swój teledysk kręciła tam popularna wokalistka Cleo- powiem Wam od razu- nie był to przypadek.

Powiew egzotyki

Każdy kolejny tydzień pokazuje nam, że właściwie wszystkie (popularne w Polsce) azjatyckie kierunki będą niedostępne z powodu lockdownu lub morderczo wyśrubowanych przepisów dotyczących przekraczania granicy. Egzotyki nie będzie wiele, za to warto docenić kierunki, które zadeklarowały już chęć przyjęcia turystów. Jednym z pewniaków jest Zanzibar, który na polski rynek wprowadziła opolska Itaka i który… cały czas jest w jej ofercie od początku listopada do końca marca.

Co ciekawe, Zanzibar jest otwarty dla turystów już od lipca i lokalne władze nie biorą pod uwagę innego scenariusza niż powrót do normalności.

Drugim kierunkiem, który zadeklarował wznowienie ruchu turystycznego jest… Kuba. Także tutaj niebo i granice mają być otwarte dla czarterów z Polski, a zwiedzanie tego niezwykłego kraju będzie odbywać się bez przeszkód.

A może Karaiby… Orientu?

Itaka ma szczęście do kierunków zimowych. Wprowadzając w 2015 r. Zanzibar nikt chyba nie sądził, że ten kierunek wpisze się do kanonu ulubionych destynacji polskich turystów. Rok później poleciał pierwszy czarter do Omanu i tak rozpoczęło się szaleństwo, któremu poddałam się i ja.

Standardowo w omańskiej ofercie Itaki mamy trzy hotele zlokalizowane w Hawana Salalah– zaprojektowanej na potrzeby budowy nowego kurortu turystycznego, malowniczej marinie. Pisząc artykuł, otrzymałam informację o ponownym otwarciu najmniejszego spośród trzech hoteli- Juweira Boutique. Oman dopiero budzi się z marazmu lockdownu, który w Sułtanacie był wyjątkowo surowy. Dopiero teraz otwierane są powoli granice, jednak do początku sezonu zimowego mamy jeszcze miesiąc, a Omańczykom bardzo zależy na rozwijaniu ruchu turystycznego, w który od lat intensywnie inwestują. Juweira, Fanar i Rotana Salalah są częściami ogromnego, bliskowschodniego koncernu Orascom, który jest właścicielem obiektów także w El Gouna- testowane w Egipcie rozwiązania dotyczące reżimów sanitarnych i zasad higieny będą zastosowane także w Omanie.

Nasza zima… zła?

Jaka będzie ta zima? Czas pokaże, jednak z chaosu powoli zaczynają wyłaniać się zarysy możliwości i pewniaków. Podróżowanie stało się inne, świat się zmienił, skurczył, wiele miejsc jest niedostępnych, ale… nie oznacza to, że nie polecimy nigdzie. Odkrywajmy to, co odkryć można, wspierając te kraje, które dały taką możliwość. Turystyka się zmienia, ale ciekawości i głodu świata nie da się zatrzymać.

Comments are closed.