Rude jest piękne!

Olę Zagórską- Chabros poznałam dzięki jej Instagramowi. Ja o Bałkanach wiedziałam tyle, co nic, a ona- wszystko. Jest w tej materii moim absolutnym autorytetem i nie musiałam sprawdzać- wiedziałam, że jej książka o Bałkanach będzie petardą.

Jeśli spodziewacie się, że znajdę w książce Oli jakiekolwiek wady- rozczaruję Was. W tej recenzji cukier, lukier i miód będą lały się strumieniami. Aż jest mi głupio, ale nie jestem w stanie dostrzec jakichkolwiek minusów. Widzę same zalety.

A nie, przepraszam. Jest jedno “ale!”, przez Rudą stracę masę pieniędzy, bo narobiła mi dzikiej ochoty na Bałkany! Ostatnio takiej ochoty narobiła mi Magda Genow i skończyło się na wyjeździe do Bułgarii. Wiecie zatem, że nie jestem gołosłowna.

“Bałkany. Podróż w mniej znane” dostałam w momencie, gdy ważyły się losy kierunku mojego urlopu. Przesyłkę potraktowałam jako znak- to musi być Bułgaria bez żadnego gadania. Książkę otworzyłam w samolocie, przeczytałam wszystko, co w niej było o Bułgarii, a później o Bośni, Macedonii, Czarnogórze, Albanii i Rumunii. Pokazałam ją Michałowi. I on też przeczytał wszystko o Bułgarii, a później o reszcie. Efekt? Jeszcze w Bułgarii zaczęliśmy planować Rumunię.

Skąd się bierze mój hurraoptymizm związany z tą książką? Po pierwsze, Ola jest pasjonatką, ale nie jakimś instakosmitą, który wyśle Was do największej rumuńskiej dziury, o której nie słyszeli nawet miejscowi. Punkty wskazane przez nią są niesztampowe, ale mieszczą się w zakresie możliwości i motywacji zwykłego turysty, a nie Indiany Jonesa.

Po drugie, to bardzo osobista pozycja. Pełna emocji, wspomnień, smaków i zapachów. Kiedyś pisałam Wam przy okazji którejś recenzji, że najbardziej cenię w przewodnikach nie suche informacje, ale spojrzenie i dygresje autora. Tu jest ich mnóstwo i są wspaniałe, bo czuję, jakby Ola prowadziła mnie po tych wszystkich miejscach. Nie ma nic gorszego niż poczucie lektury wikipedii- u Rudej mamy żywego człowieka na kartach książki.

Po trzecie, książka nie jest przeładowana. Zbitka Albanii, Bośni, Bułgarii, Czarnogóry, Macedonii i Rumunii może przerażać, jednak Ola “zmieściła” się w 380 stronach. Jest konkretnie, mięsiście i dobrze.

Polecam po stokroć każdemu! Gdyby każdy przewodnik był tak napisany to branża wydawnicza nie miałaby pojęcia co to kryzys!

Książkę kupicie bezpośrednio w sklepie Oli TUTAJ – przy okazji, pozostałe książki jej autorstwa są objęte urodzinową zniżką!

Comments are closed.