Wakacje o zapachu cebuli

Zagraniczne wakacje to bardzo często jedyna okazja w trakcie całego roku aby wypocząć, naładować akumulatory i rozluźnić się. Czasami jednak niektórzy rozluźniają się za bardzo. Oto zestawienie największych urlopowych obciachów.

  1. Klaskacze

Lot to pierwszy etap naszej podróży. Etap, który według wielu turystów jest zakończony cudem udanego lądowania. Właśnie z tego powodu, gdy samolot usiądzie na pasie startowym, należy uczcić to wiekopomne wydarzenie gromkimi oklaskami. Mimo dużej dysproporcji między liczbą wypadków drogowych a katastrof lotniczych, wciąż dużej liczbie osób wydaje się, że pilotom udało się wylądować z pomocą niebios i innych sił nadprzyrodzonych. Niestety, narażonych na większe ryzyko wypadków i kolizji kierowców autobusów nikt nie oklaskuje przy okazji postoju. A szkoda, bo uniknąć kraksy na drodze jest ciężej niż w powietrzu.

PS Klaskacze to nie tylko domena naszych rodaków. Lądując w Berlinie, 10-osobowa grupa Polaków była nieklaszczącą mniejszością.

  1. Bransoletkowcy

Typ turysty dla którego prawdziwy wypoczynek rozpoczyna się wraz z odebraniem bransoletki uprawniającej do korzystania z opcji All Inclusive. Wtedy właśnie może zająć strategiczne miejsce przy hotelowym barze i grzać je aż do końca wyjazdu. Bransoletkowicz pije tyle alkoholu, jakby w jego ojczyźnie od lat panowała prohibicja. Jego największymi zmartwieniami są zbyt małe kubeczki do których nalewane jest piwo oraz godziny zamknięcia baru w lobby (bo trzeba zamówić alkohol na zapas). Ten turysta żyje od posiłku do posiłku, zabijając nudę między nimi w barze przy plaży.

  1. Resortowcy

Turysta statyczny. Nieruchomy, niemobilny, nieprzekraczający granic hotelu. Resortowca nie interesuje szerokość geograficzna, w której aktualnie przebywa. Hiszpania, Grecja, Egipt, Tunezja? Jakie to ma znacznie? Liczy się plaża, leżaki i parasole w cenie pakietu, basen, bary, zasięg wi-fi i pokój z polską telewizją. Tuż za ogrodzeniem czai się zło, wojna, choroby i dzicy tubylcy. Lepiej nie wychodzić.

  1. Poławiacze

Turysta o ilorazie inteligencji ameby lub innego jednokomórkowca. Spotykany szczególnie często w pobliżu egipskich raf koralowych, lecz nie wyklucza się ekspansji tego agresywnego gatunku do innych miejsc. Poławiacz nie rozumie, że w nurkowaniu chodzi o podziwianie natury i zdobywanie doświadczeń, nie zaś fragmentów rafy. Ten specyficzny typ z płetwami i rurką wchodzi do wody, by dotknąć, oderwać i wyciągnąć na brzeg. W jego ograniczonym umyśle nie mieści się, że NISZCZY i DEWASTUJE. Wszak najważniejsza jest zabawa i pokazanie swojej wyłożonej na plaży foczce w bikini jaki to z niego bohater. Poławiaczowi nie wystarczają znaki i ostrzeżenia (coraz częściej także w języku polskim) przy wejściu do wody- co go interesuje jakaś tam natura, gdy Kowalski ma urlop?

  1. Snoby z Pcimia

Snob z Pcimia kupił najtańszego możliwego lasta. Zaoszczędził na wszystkim na czym można było zaoszczędzić. Wybrał hotel o niskim standardzie, by zapłacić możliwie jak najmniej. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie jego kompletnie nieadekwatne do zakupu wymagania. Tego typu turysta jest oburzony, że w jego 3* hotelu basen jest malutki, za dyshonor uważa brak wielgachnej plazmy, a potwarzą jest skromny bufet na kolację. Nic mu się nie podoba, nic nie zyskuje jego uznania. Urlop spędza na narzekaniu i planowaniu opasłego tomu z reklamacją.

  1. Tolerancyjni inaczej

Panowie z lepszego świata, humaniści i myśliciele, rasa lepsza. Właściwie sami nie wiedzą dlaczego jadą na krańce cywilizacji. Być może kieruje nimi szlachetna idea, aby „Arabusowi” i „Turasowi” pokazać jak noszą się i zachowują oczytani Europejczycy. Wszelkiej maści „brudasy” mogą uczyć się od tych zacnych turystów ogłady, manier i obycia. Towarzystwo w skarpetach i sandałach, żłopiące piwo w hotelowych barach najczęściej już w biurze podróży wygłasza kulturoznawcze tyrady dotyczące brudu i zapóźnienia cywilizacyjnego kraju, do którego się wybiera. Dalej jest już tylko weselej. Tolerancyjni inaczej nie widzą nic zdrożnego w traktowaniu miejscowych niczym małp w zoo, ucząc idiotycznych wierszyków i kpiąc po polsku z nieświadomych obcokrajowców. Cebulaki to zdecydowanie królowie wakacyjnych obciachów.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*