Wycieczka fakultatywna: Karaiby Orientu ITAKA

Oman to pustynia. Oman to góry. Oman to wadi. Oman to także Karaiby. Karaiby Orientu.

Moja miłość do Omanu nie słabnie. Byłam tam trzy razy, w Dhofarze widziałam już prawie wszystko, a mimo to, ciągle mnie zaskakuje. Ostatnim fakultetem, którego mi brakowało do zrealizowania wszystkich wycieczek oferowanych przez Itakę w Salalah była nowość w sezonie 18/19, czyli Karaiby Orientu. Wycieczki w regionie prowadzone są przez rezydentów, którzy przejmują na ten czas obowiązki przewodników.

Jak większość fakultetów realizowanych w Omanie przez Itakę, także w tym przypadku, przejazdy odbywają się jeepami. Start wycieczki przewidziany jest na okolice godziny 8:30 , dzięki czemu nie trzeba zrywać się bladym świtem z łóżka. Pierwszym punktem na trasie jest Ain Sahalnoot – przepiękne szmaragdowe żródło, prawdziwa zielona oaza pośród pustynnego w tym czasie krajobrazu Dhofaru.

Następnie przejeżdżamy przez Salalah- jest to doskonała okazja do obserwacji, jak wyglądają miasta w tej części świata. Stolica Dhofaru okazuje się być dużym i bardzo rozległym miastem, „rozlanym” i podzielonym na wiele, może się wydawać, nieprzystających do siebie części. Po opuszczeniu Salalah wjeżdżamy na przepiękną trasę ciągnącą się wzdłuż wybrzeża– mijamy spektakularną plażę Mughsail. Biały piasek kontrastuje z turkusem wody. Tym, co zwraca uwagę jest zupełny brak ludzi na plaży. Omańczycy z wielokilometrowych połaci białego piasku właściwie nie korzystają (popularne są jedynie weekendowe, rodzinne grille rozpalane w specjalnie przygotowanych do tego celu altanach), zaś turystów nie ma tu jeszcze tylu by wszystkie te miejsca zaludnić.

Po krótki przystanku na zdjęcia, jedziemy dalej. Droga zaczyna piąć się między górami, wjeżdżamy na malowniczy płaskowyż. Nagle jeepy zjeżdżają na pobocze. Wszyscy rozglądają się zdziwieni- jesteśmy po środku niczego z widokiem na skały. Jednak wystarczy wspiąć się na małą półkę skalną, by naszym oczom ukazał się przepiękny widok wybrzeża.

Każdy z uczestników wycieczki zaczyna rozumieć, dlaczego Oman nazywany jest Karaibami Orientu… jeśli jednak plaże, które widzieliśmy dotychczas to dopiero wstęp, to jak wygląda Al Fazayah, czyli miejsce stanowiące punkt kulminacyjny wycieczki?

Po drodze do małego raju, zatrzymujemy się w kolejnym niepozornym punkcie. Patrząc z perspektywy dość nieoczywistego przystanku można podziwiać drogową serpentynę schodzącą w dół stromej doliny. Tak naprawdę dopiero tutaj można zdać sobie sprawę, jak wiele sił, nakładów pieniężnych i zastosowania nowoczesnej technologii kosztowało Omańczyków „oswojenie” tego nieprzystępnego krajobrazu.

Po kolejnych dwudziestu minutach jazdy, skręcamy z głównej drogi. Zaczynamy przebijać się wąską drogą w dół zbocza. Mijamy stada wielbłądów oraz jeden z cudów natury- różę pustyni.

Będąc niemal na samym dole, mamy okazję podziwiać nasz raj obiecany.

Na plaży Fazayah mamy dwie godziny czasu wolnego na plażowanie. Widziałam już wiele plaż- z ręką na sercu stwierdzam, że ta jest mojej pierwszej trójce.

Po plażowaniu udajemy się w drogę powrotną do hotelu. Po drodze czeka na nas obiad w klimatycznej wiosce– przyrządzone tradycyjnie mięso i aromatyczna kawa stanowią wspaniałe zwieńczenie tego dnia.

 Oman niestety nie należy do tanich kierunków, czego dowodem są ceny wycieczek fakultatywnych, które będą się utrzymywać na wysokim poziomie dopóki Itaka będzie mieć tam monopol. Oczywiście istnieje opcja wypożyczenia auta, jednak atrakcje z racji raczkującej w Omanie turystyki są oznaczone słabo lub w ogóle. Słyszałam o możliwości wzięcia auta z kierowcą- lokalnym guidem, nie jestem jednak pewna, czy bariera komunikacyjna nie jest w tym przypadku zbyt duża- driverzy po angielsku mówią słabo lub w ogóle, a zwiedzane miejsca proszą się o profesjonalny komentarz.

 Mimo zaporowej ceny polecam wycieczkę „Karaiby Orientu”, ponieważ oprócz możliwości dotarcia w niesamowite miejsca otrzymujemy także świetny komentarz polskojęzycznego przewodnika. Myśląc o Omanie należy także pamiętać, że jest to kierunek niszowy i mimo masowości Itaki, fakultety w Omanie są bardzo alternatywne i kameralne.

 

komentarze 5

  1. Oman coraz częściej jest kierunkiem wakacyjnych destynacji i kusi, mnie kusi m.in. pod kątem ludzi i jeszcze dziewiczych miejsc, które ciągle są „nieodkryte” np przez podróżników lub sferę podróżniczą w sieci. Ale te plaże i woda bardzo kuszą! Niestety nie da się zobaczyć wszystkiego…hop siup…

  2. Faktycznie nazwa idealnie pasuje do tych cudownych widoków! Rewelacja! Słyszę i czytam coraz więcej dobrego o Omanie, chętnie poodkrywam tamtą część świata za jakiś czas 🙂

  3. Powiem uczciwie, że po raz pierwszy widzę Oman w takiej odsłonie! Jest zupełnie inny niż setki zdjęć jakie miałam okazję widzieć 🙂

  4. Zdziwiła mnie dziewiczość plaży w kontekście destynacji wycieczki fakultatywnej biura podróży. Rzeczywiście wygląda to interesująco. Niesamowity kontrast kolorystyczny pomiędzy kolorem wody, a brązem i surowością wzgórz.

  5. Przepięknie! Plaże obłędne, widoki cudowne i sam Oman w ogóle wart odwiedzenia 🙂 Ja byłam na własą rękę, ale krótko i chętnie pojechalabym jeszcze raz!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*